Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
Dwalin aep Durin:
Dwalin przylgnął do najbliższego drzewa. Patrzył na strażnicę jednocześnie pilnując aby nie dostać bełtem. Rozglądał się po terenie a kto wie? może zobaczy bezpieczne przejście.
Melkior Tacticus:
//Gorn, ale tylko siebie ;p
- Gorn, rąbnij w wieże jakimś czarem albo przeteleportuj się pod nią. Potem Ashog ruszy z Kaziem i Dwalinem osłaniając ich pawężą. Ruchy!
Gorn Valfranden:
// Jeśli ktoś mnie dotknie podczas przemieszczenia to też się teleportuję ale tego nie jestem pewien. Poza tym mogę zrobić to i to ponieważ przemieszczenie nie jest inkantacją.
- Mogę zrobić to i to. - Powiedział Paladyn. Stojąc za drzewem skupiał się na tworzeniu pocisku esencji. Starał się przywołać jak najwięcej dobrych wspomnień. Po raz kolejny pojawiło się wspomnienie przybycia na Valfden. Pojawiło się także wspomnienie dotyczące ubicia demona przez niego, nieżyjącego już Kharima oraz Lucasa. Stworzywszy kulę Wojownik wychylił się i rzucił kulą. Kierują ją za pomocą telekinezy prowadził ją w stronę okna z którego wyleciał ostatni bełt. Potem Paladyn bardzo lekko się wychylając zamierzał się przemieścić a do tego potrzebował kontaktu wzrokowego z celem. Skupił się oraz ,,przeniósł'' swoją świadomość do celu czyli przy strażnicy. Udało mu się to. Czym prędzej schował się za najbliższą i najlepszą osłoną, oraz pomachał ręką w stronę reszty grupy że już tam jest. Teraz tylko czekał aż Dwalin i kazio przejdą z Ashogiem do niego.
Dwalin aep Durin:
Krasnolud wypowiedział do kompani najpierw patrząc na strażnicę oraz najpierw na pocisk Gorna a potem na jego znaki. Powiedział do innych.- No dobra, Gorn już tam jest. Ashog, kazio ja jestem gotowy. Bękart czekał aż jego dwaj towarzysze, jeden ork i jeden krasnolud ruszą się i będą mogli przejść na drugą stronę do strażnicy.
Ashog "Stalowa furia":
Ork ściągnął z pleców pawęż, chwycił go pewnie. Kilka bełtów uderzyło o gruby pień sosny.
- Za mną na trzy! Raz. Dwa. Trzy! Ryknął, mieli jakieś 30 sekund na przebycie tych 50 metrów. Narażeni na postrzał z kuszy, bo nawet gruba blacha pawęży nie była w stanie ich uchronić przed kuszą. Nic nie jest w stanie. Ork biegł ile sił w nogach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej