Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
Kazmir MacBrewmann:
- Ja pierdole... Krasnolud zaklął, to była jego pierwsza tak ostra akcja, owszem, wiedział na co się pisze zaciągając się do Bękartów i wiedział że przydało by tu się jakieś lekkie ręczne działo. Coś w stylu folgierza. Rozmyślania Kazmira przerwał Ashog, krasnolud nie wahał się ani przez chwilę. Wybiegł zza drzewa i ruszył za orkiem...
Dwalin aep Durin:
Krasnolud szybko ruszył za orkiem i kaziem. Starał się ich dogonić a następnie biec jak najszybciej. Nie było to łatwe bo krasnoludy z powodu swojego niskiego wzrostu co znaczy że mają krótkie nogi. Co znaczy że dłużej biegną. Bękart oddychając nosem a wypuszczając powietrze ustami biegł ile sił w nogach. Nie patrzał się w tył tylko gnał przed siebie aż do strażnicy aż będzie bezpieczny.
Gorn Valfranden:
Paladyn stojąc za bezpieczną osłoną obserwował jak Ashog, kazio i Dwalin biegną w stronę strażnicy, mieli niewiele czasu więc musieli się śpieszyć. Paladyn postanowił rzucić zaklęciem w okno aby dać im więcej czasu. Skupił się wywołują dużo dobrych wspomnień. W jego dłoni pojawiła się duża kula, pocisk esencji. Wojownik wystrzelił ją a następnie za pomocą jego umiejętności telekinezy skierował pocisk w stronę okna wychodzącego w stronę biegnącej trójki aby zapewnić im wsparcie ogniowe. Jak wiadomo opłacało się to ponieważ strzelcy wroga będą musieli się uchylić co da biegnącym kilka sekund. Gorn czekał aż do niego dobiegną.
Melkior Tacticus:
//Gorn, a inkantacja?
//Gorn zapomniał o najistotniejszej rzeczy przy czarowaniu, o inkantacji. Pobrana energia nie mogąc znaleźć ujścia sprawiła że rycerz zemdlał.
//Reszta dobiegła pod strażnice.
Dwalin aep Durin:
Dwalin dobiegł do strażnicy. Zauważył Gorna który stracił przytomność. Podbiegł do niego, sprawdził puls i czy oddycha. Tylko zemdlał. Krasnolud wyciągnął dłoń i trzasnął 2 liściami w twarz Gorna.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej