Tereny Valfden > Dział Wypraw

Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć

<< < (5/66) > >>

Kazmir MacBrewmann:
Tłukli się tak niemal tydzień aż w końcu cały konwój dotarł do gminy Erege w hrabstwie Terwor, przed nimi były jeszcze ze dwa czy trzy dni drogi. Kazmir powoził jednym z wozów, najważniejszym jak uważał bo wiózł żarcie i oporządzenie kuchni polowej. Krasnolud wiedział że zaraz skończy się cywilizacja i zacznie dzicz Revar.

Kenshin:
Wtedy z Revańskiej dziczy wyszedł czarny ork! W obecnym stanie jakim wyglądał powinien odstraszać wszystkich. Kenshin miał zarośniętą brudną  facjatę, którą dodatkowo zdobił mech, mech i jeszcze więcej mchu i innych grzybów a gdzieniegdzie pojawiała się nawet kora albowiem ork musiał wiele kilometrów przejść i spać pod gołym niebem, by móc dojść do najdalszych zakątków puszczy i lasów w celu dokarmienia głodujących zwierząt w międzyczasie miał okazję spotkania się z innymi druidami, którzy obradowali w kamiennych kręgach na różne tematy. Najważniejszym z nich był temat plagi panoszącej się po całych lasach jak i plaga wampirów szalejąca po wszystkich gminach w okolicy i już miał zacząć się bronić, przed najeźdźcami kiedy to dostrzegł iż to wojownicy podróżujący zapewne ze stolicy. Jednak w jakim celu oni tutaj zmierzają i co chcą osiągnąć? Druid podniósł głowę i zawołał.
- Witajcie wojownicy! Jak ja dawno normalniej twarzy nie widziałem, ile to mogło być?
Zapytał sam siebie po czym odpowiedział.
- Ach tak! Z miesiąc czasu. Ostatnimi razy napotykam jedynie zmutowane zwierzęta i dzikie wampiry. Istna plaga!
Pokiwał głową mówiąc prawdę, bo tak zaprawdę było, jednakże nie zadał najważniejszego pytania.
- Panowie, co to za wyprawa wojenna? Jakaś krucjata się zaczęła?
Zapytał nie rozpoznając nikogo z rozmówców, bo trochę mu na oczy padło.

Melkior Tacticus:
Elf jadący na czele konwoju zatrzymał gestem całą kolumnę, pierwszy raz widział orczego druida ale... Na Valfden wszystko jest możliwe. - 9 Kompania Piechoty Bękartów Rashera, jedziemy do Kardon bić dzikie wampiry. Odparł podjeżdżając bliżej na koniu.

Kenshin:
Dopiero gdy do orka podjechał młody elf, bo elfy zawsze są młode, Kenshin rozpoznał w nim młodego Tacticusa! Syna nieżyjącego już Aragorna.
- Witaj Melkiorze synu Aragorna.
Ork lekko się skłonił w geście szacunku do syna jego starego towarzysza.
- Tam skąd idę jest ich pełno. Wiele wsi jest pustoszonych i palonych. Wampiry rozpanoszyły się na dobre. Skoro zmierzacie do Kardon to napotkacie ich tam wiele, gdyż większość gminy otaczają góry na szczęście im bliżej równin tym ataków jest zdecydowanie mniej zwłaszcza, że wiosna zawitała na dobre. Jeżeli potrzebujecie przewodnika po puszczy Revańskiej to mogę wam pomóc a nawet wziąć udział w waszych dalszych wyprawach. Oczywiście jeśli weźmiecie kogoś o troszkę innym usposobieniu od waszego?   
Zaproponował patrząc się swymi czarnymi oczyma wprost na twarz elfa.

Melkior Tacticus:
- Nie wiem co się o nas mówi po wsiach ale nie jesteśmy jakąś bandą najemnych kurew pokroju "Bober Commando" które to działało parę lat wstecz, tylko prywatną profesjonalną armią. Spojrzał na swoich ludzi - Przynajmniej większość, nie pogardzę przewodnikiem i dodatkowym łukiem także ładuj się na jeden z wozów. Jesteś Kenshin prawda?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej