Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
TheMo:
-Cholera, mam nadzieję, że Progi są całe. Będziemy też potrzebowali jakiegoś miejsca na fortyfikację.
Wziął ze stołu swój sztylet i przejechał palcem delikatnie po ostrzu, by sprawdzić jego ostrość. Nadal mógł się nim golić, więc schował go za pas, podnosząc się lekko z siedzenia. Kucharz za ten czas przyniósł mu śniadanie. Sadzone jajko, dwa plasterki smażonego boczku, do tego pajda suchego chleba i drewniany kubek kawy zbożowej. Kucharz ładnie się postarał. Themo podziękował mu skinieniem głowy. Wziął w dłoń widelec i pokroił nim jajko. ÂŻółtko rozlało się po talerzu, a najemnik wytarł je chlebem z nałożonymi na niego plastrami boczku. Całość przepił zbożówką.
-Mam nadzieję, że ugotował podobnie dla całej kompanii. Nic tak nie poprawia humoru z rana jak porządne śniadanie. Oprócz ładnej dziewki leżącej obok ciebie, czy kufla zimnego piwa kiedy jesteś na kacu.
Skomentował posiłek wycierając talerz resztką cheba. Przechylił kubek do ust i dopił kawę.
-Dziś znowu jedziemy bez przystanków. Trzeba dotrzeć do tych Progów jak najszybciej. Jednak po drodze możemy spotkać wampiry. Miejscie broń w pogotowiu.
Melkior Tacticus:
- Nie skąpie zapasów jak Salazar, pamiętasz? Ile tośmy byli na wodzie, chlebie i wędzonce? Przypomniał towarzyszowi pierwszą ekspedycję na Chatal. - Za godzinę wymarsz.
Ashog "Stalowa furia":
Ashog siedział na uboczu, ale blisko Melkiora. Pełnił cichą funkcję kogoś w rodzaju przybocznego. Mimo iż elf miał 8 swoich najemników i sam był świetnie wyszkolony. Ork uznał po prostu że tak wypada, w końcu za nic otrzymał dwuręczny miecz z czarnej rudy. Pasował do pawęży kupionej od Dwalina. Nieco nieogarniętego krasnoluda. Najemnik wstał po skończonym śniadaniu i wyszedł pomagać w zwijaniu obozu.
Gorn Valfranden:
Gorn wzruszył ramionami. Po chwili Nardo wstał aby coś zjeść. Paladyn także postanowił wrzucić coś na ząb. Poszedł do karczmy obozowej. Tam podszedł do kucharza i wziął se coś tam do jedzenia i picia. Wojownik po krótkim zastanowieniu dosiadł się obok reszty siadając obok Kazia. Tam jedząc słuchał wypowiedzi kompani. - Nie ma sprawy, ja już jestem wypoczęty, gotowy i najedzony. Potem już się nie odzywał tylko zajmował się jedzeniem i piciem
Dwalin aep Durin:
Krasolud wstał. Otrzepał się z ziemi i poszedł do karczmy obozowej. Tam podszedł do kucharza i nałożył sobie odpowiednią porcję jadła i picia. Podsiadł się do reszty siadając obok Paladyna. Jadł i pił oraz słuchał rozmowy innych. Sam jednak się nie odzywał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej