Tereny Valfden > Dział Wypraw

Próba Siły #12 - Salazar Trevant

<< < (5/12) > >>

Canis:
- Kiedyś oderznę ci ten łeb i posłużysz za jadło dla pasożytów. - Ostrzegł wierzchowca, a słowa te były tylko emanacją w stosunku do towarzysza zamiarów, które toczyły jego wrażliwe serce...  <ignorant> od wielu, wielu dni, tygodni, miesięcy a może nawet już lat! Jednak były to tak często wypowiadane słowa, których nie można było już brać na poważnie, były jedynie głupim tekstem mającym wyrażać irytację z postępowania, a zarazem bezpośrednią zażyłość, bowiem jak to mówią, okazywanie nadmiernej niechęci jest jednoznacznym znakiem dla możliwej bliskiej przyjaźni, jednak najgorszym jest uczucie braku stanu emocjonalnego w stosunku do drugiej jednostki... tylko ten stan generuje najsmutniejszy scenariusz relacji, która jest sobie obojętna i generuje największą pustkę, największy brak świat, największą stratę bożej łaski.

- Chodź, musimy tu sprawdzić szlak, bez tego ani rusz, musimy dowiedzieć się co się stało, wyjaśnić zagadkę, byś i ty mógł w przyszłości przywdziać biel rycerskiego wierzchowca! - Zachęcał Pałasza do wytrwałości i dalszego mknięcia w dal. Był świadom, że koń ze swą wrażliwością i płochliwością wyczuł zagrożenie mogące czyhać na nich, tym samym sięgnął do surduta i zawieszonej u boku szabli prawą dłonią, sięgając do rękojeści zdobionej szabli, jednak nie wyjmował jej jeszcze, nie widząc źródła "końskiego" strachu.

- Jeżeli ktoś tu jest, niech okaże swe lico! poszukuję dwóch osób! - Wrzasnął w dal, i nie przerywał marszu, ciągnąć pałasza za sobą...

Funeris Venatio:
Salazar dostrzegł jednego z myśliwych. Znajdował się na skraju lasu, po prawicy byłego sędziego królewskiego. Dwóch mężczyzn dzieliło nie więcej niż pięćdziesiąt metrów, czyli tyle, ile było do linii drzew. ÂŁowczy klęczał przy pniu rozłożystego grabu, lewą ręką opierał się o korę, prawą trzymał nisko jakiś przedmiot. Ubrany był w zielono-bure odzienie, maskujące go na te krzaków i opadłego listowia.

Canis:
Przyglądając się uważnie dostrzegł zarys sylwetki, dłoń, szpiczaste uszy skoro elf. Niegdyś jaszczurzy syn puścił lejce Pałasza i kazał mu gestem dłoni zostać na miejscu, sam zaś kierował się krokami naprzód ku łowczemu.

- Panie! - Krzyknął z odległości już 30 metrów czy 20 wszak tak by gardło pozwoliło jak i jego wzrok by reakcję dojrzeć. jego dłoń dalej spoczywała na rękojeści szabli, lecz jako, ze puścił cugle wierzchowca przyłożył lewą dłoń do wysuniętego ostrza szabli i delikatnie naciął kciuk, na którego poduszce z delikatnego, o głębokości 2 milimetrów nacięcia wypłynęło kilka kropel krwi, zawieszając się na na niej, kroczył dalej odsuwając dłonie od broni. Tak kroczył ku osobie klęczącej.

- Poszukuję dwóch osób, przybyłem na zwiad co by pomóc w rozwiązaniu problemu spalonej siedziby, czy zechce pan ze mną porozmawiać? Może pan podejść? - Mówił podchodząc co rusz to bliżej, by móc dojrzeć szczegóły zawieszonego przedmiotu w dłoniach, tak też i zrozumieć co dzieje się z osobą, bowiem ktoś odwrócony plecami nie zdradza szczegółów swojej egzystencji, jednak Salazar z doświadczenia znał tylko wynaturzenia i jednym z obaw jakie miał, była kontrola, manipulacja czy nawet bycie nieumarłym jednostki przed sobą... Jak to mówią, spaczenie zawsze daje znak o sobie, nawet skrzywienie z dawnego zawodu, zaś Salazar zawsze troszczył się o swoje bezpieczeństwo w szczególności!

Funeris Venatio:
Postać nie poruszała się. Im bliżej człowiek podchodził, tym uczucie wyobcowania i powszechnego niepokoju wzrastało. Z odległości kilkunastu metrów Salazar widocznie i jak na dłoni widział, że postać jest martwa. Zmiana kierunku wiatru potwierdziła jego obserwacje, gdyż do do nosa hrabiego wdarły się nieprzyjemne cząsteczki zapachowe świadczące o rozkładzie ciała. A w miarę zbliżania się do trupa, wysłany na zwiad przyszły rekrut widział dokładnie wszystkie szczegóły. Lewa ręka, opierająca się o pień, była do niego przybita jakimś ciemnym przedmiotem wyglądającym jak kamień, oderwany fragment skały lub ewentualnie stalagnat. Postać nie była obrócona plecami, tylko trochę bokiem, można więc było dostrzec, że nie posiada w ogóle skóry na twarzy. Lepka maź składająca się z krwi i śliny kapała z miejsca, gdzie kiedyś znajdowały się zęby. Przedmiotem trzymanym w prawej ręce był podobny fragment skały, który sterczał teraz z drzewa.

Canis:
Taki piękny... Wspaniały... Boski... Pojawiło się w jego myśli widząc artystyczną śmierć tej jednostki, tej postaci, pozycję i niewybredną sytuację. to nie było okropne, wręcz przeciwnie, mimo braku świadomości widział równie okrutne obrazy w poprzednim życiu... nie mógł więc odczuć nic innego, jak zachwyt, który towarzyszył mu podczas dokonania rzezi w Mor Andor, zabicia Gomeza, czy przebudzenia Apriala... gdy sam dokonywał rytualnych mordów, oskalpowań, ćwiartowania zwłok, zrywania skóry z ciał ludzkich i zwierzęcych, tak też i oprawiania ludzkich szczątek dla artyzmu. Gdyby miał pełnię pamięci, odczuł by w tym momencie pełen emocjonalny związek ze sprawcą, tym bardziej chciałby poznać, by móc ocenić jego intencje i sprawność. Jego świadomość artyzmu i walorów dzieła, bowiem nie każdy potrafi to docenić, nawet sam autor nie jest często świadom dzieła swojego...

Jednak nie było to faktem, tylko możliwością niemożliwą!

Salazar zbliżył się do ciała i rozejrzał dookoła... spojrzał na stalagmit w dłoni, czy wskazuje jakąś konkretną stronę, dokładnie przyjrzał się zwłokom w celu oceny dalszych zmian. Czy poza zdjęciem skóry z twarzy brakuje czegoś jeszcze temu ciału. Przyjrzał się przybitej dłoni stalagmitem do drwa. szukał noty, pergaminu lub znaków, które były by nienaturalne i odbiegały normą od myśliwego. Przejrzał też odzienie które miały na sobie zwłoki na razie nie dorywając ciała od drzewa, jednak taki też był dalszy cel jego działań. Po pełnej obserwacji całego otoczenia bez strachu chwycił za stalagmit przybijający dłoń do pnia i energicznym nieszarpnięciem chciał wyrwać i oderwać dłoń od pnia, by móc przenieść ciało... nadal jednak nie dotykał samego ciała, przyglądał się i dotykał materiałów, jednak nie samego martwego ciała...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej