Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba Siły #12 - Salazar Trevant
Canis:
I Tak też byc musiało, i tak świadomym tego dzieła i cudów architektury jakimi są strażnice, wieże obserwacyjne i widokowe, w swej świadomości odczuł ból egzystencjalny wyrażany jedną sentencją, która spokoju nie dawała każdemu, doceniającemu konstrukcje wojenne, strażnicze i kontrole. Czemu ach czemu ktoś nie zainwestuje i nie odbuduje... wstyd i hańba!
I tak z tymi myślami rozejrzał się dookoła i nie mając wyboru, sposobności, ale za to wiele chęci, pognał wierzchowca na przód szlakiem.
- Teraz odliczamy, dwie odnogi, pewno skrzyżowana i powinniśmy natrafić na jeziorko! Wtedy od jeziorka szlakiem na północ i dotrzemy do celu... - Powiedział do Pałasza chyląc głowę do głowy wierzchowca, po czym znowu dźgnął strzemionami boki konia zmuszając go do dalszej podróży kłusem, ten zaś majestatycznie machał ogonem na boki rozwiewając koński włoś z ogona.
Tak też jeździec wyczekiwał zakrętów już jego głowy myśli nie zaplatały, czas było skupić się na szlaku i podróży w konkretne wyznaczone miejsce.
Funeris Venatio:
Był jeden skręt. Był też drugi. Na koniec pojawił się trzeci przy jeziorku.
Canis:
O to to pewno! Pomyślał radośnie widząc rozwidlenie. Ale na północ? Chwila chwila! - Pomyślał i zatrzymał Pałasza "prrrrrry"chając na niego i klepiąc delikatnie po grzbiecie. Rozejrzał się wokół i wspominał drogę, potem analizował szlak jakim przebył... Tak to na północ! Do pomyślał mając nadzieje, ze orientacja w terenie go nie zawodzi a wspomnienie mapki nie zatarło się na tyle by zgubić się, wszakże to ostatni punkt kontrolny, ostatni przystanek przed zniszczonym obozem.
- No Pałaszu, powinniśmy wjechać teraz w jakieś zagajniki, znaleźć zgliszcza obozu myśliwych. Może jacyś mile widziany tłum gapiów będzie? albo straż? ktoś pewnie pilnuje miejsca zbrodni jak myślisz? Chyba nie zostawiono samopas tego miejsca nie? Ciekawe jak służba zaznajomiona jest z zabezpieczaniem miejsca zbrodni. Może zabawimy się w prokuratora? a morze w technika dochodzeniowo-śledczego? ciekawe co nas czeka! - Mówił do swojego wierzchowca ponownie dźgając go w bok i zmuszając do dalszej wędrówki szlakiem w kierunku północnym, już teraz nie szukał miejsc kontrolnych, wiedział, zę kolejnym punktem przystankiem ma być ta własnie konkretna myśliwska sadyba! W sensie z takich konkretnych znanych przystanków.
Funeris Venatio:
Przed jeźdźcem, ledwie kilkaset metrów na północ, wznosił się zrazu łagodny, wzbijający się następnie stromo w górę pagórek. Biegła nim ścieżka, którą podróżował były królewski sędzia, zakręcała u podnóża nieco w prawo i znikała za wzniesieniem. Korony drzew wyraźnie odbijały się na tle nieba, wybijały ponad pagórek i utwierdzały hrabiego, że podąża we właściwym kierunku. W tych okolicach, o kilka kilometrów od stolicy, nadal można było znaleźć pozostałości wielkich lasów, które niegdyś w sporej ilości wykarczowano, chcąc znaleźć więcej terenów pod zasiew i zabudowę. Duże skupiska rozumnych istot wymagają dużych połaci przestrzeni.
Salazar podążał ścieżką, aż pokonał wzniesienia i znalazł się pomiędzy drzewami. ÂŻadnych dużych zwierząt nie było widać, a korony liściastych drzew zamykały się nad głową podróżnika w ciemniejącym korytarzu. Leśny zagajnik nie był gęsto porośnięty, toteż światło przebijało się w wielu miejscach. Po dwóch pokonanych zakrętach i przejechaniu następnych kilkuset metrów, Salazar dostrzegł przed sobą niewielką polankę, do skraju której przytulona była chatka. Spalona, zniszczona, połamana i zdewastowana.
Canis:
- O Pałaszu, jesteśmy chyba u celu! -Powiedział zwalniając lejce i gładząc po grzbiecie swego Pałasza, który spowolnił kroku, by następnie przebyć polanę i zatrzymać się przed zniszczoną, zdewastowaną chatką. - Widzisz pałaszu, nie pomyśleliśmy. Nasza Maya by się przydała do węszenia! Niemniej jednak nie mając urokliwej towarzyszki na czterech łapach w biel ii czerni futra, zmuszony był samemu zwlec się z wierzchowca i zacząć poszukiwania.
Z nauk o pożarach i znając słynne przestępstwa z tytułu podłożenia ognia, podpalenia jak i zaproszenia ognia wiedział, ze istotne jest miejsce nadmiernego osmalenia. co też znaczy miejsce, gdzie ogień początkowo działał wzniecając pożar. czy pożar skierowany był na obiekt, czy był jedynie tylko elementem przypadkowym, może ktoś chciał podpalić las? Nie wiadomo. Jednak wiedział doskonale, że zadeptywanie śladów to niebezpieczny proceder, toteż zaczął powoli i ostrożnie obchodzić całą budowlę dookoła analizując jej usytuowanie i zabrudzenia ziemi od ognia, gdzie są nadpalenia traw ponad miejcie zgliszczy zniszczonej spalonej chaty...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej