Tereny Valfden > Dział Wypraw

Widowisko. Gdy hazard przemawia

<< < (2/3) > >>

Poszukiwacz:
- Mam dwa. pozostałe będziesz musiał sam zdobyć. osoby, którym je powierzyłeś  założyły je a ich dusze się... zmieniły. Radzę ci uważasz tymi przedmiotami, może się z tobą stać to samo gdy odczujesz ich możliwości. - Powiedziała postać i sięgnęła po fajkę do Salazara, nie miał problemu by palić po kimś. Chociaż niestety nie odczuwał efektów palenia, to raczył swoje zmysły duszącym dymem, jego zapachem i oddziaływaniem na płuca, które niestety było prędko neutralizowane :( . Po chwili kontemplacji i fascynacji działaniem, paleniem, wyjął Milenijne oko i Milenijny pierścień z kieszeni.

//Otrzymujesz:
Nazwa: Milenijne oko
Opis: Przedmiot w kształcie oka z wyżłobionym od spodu miejscem na gałkę oczną, na krawędziach oka są dwa złote haczyki zaczepne niczym przy wędkach. Artefakt podobno służy do nałożenia w ludzki oczodół stanowi powłokę dla oka. Właściwości milenijnego oka nie są znane. Starożytne zapiski głoszą, ze użytkownicy artefaktu nie tylko zyskiwali zdolności, ale również tracili cząstkę duszy. Podobno jest potężnym przedmiotem, zamyka dusze w tablicach, otwiera bramę do krainy cieni oraz pozwala czytać w myślach. Legendy legendami, a fakty są faktami, jest to piękna biżuteria o nielogicznym zastosowaniu, kto normalny będzie ranił swój oczodół, by założyć coś takiego? No nikt, najprawdopodobniej można wykorzystać jako kolejną ozdobę w domu do oczyszczania z kurzu.

Nazwa: Milenijny pierścień
Opis: Przedmiot w kształcie pierścionka z osadzonym w miejscu kamienia niewielką złotą masą. pod spodem kamienia jest zamontowany drobny mechanizm na sprężynie, który wysuwa igłę w kierunku palca gdyby go na niego założyć. mówiąc inaczej wciśnięcie kamienia spowoduje niewielką ranę kłutą w miejscu założenia na palec. Artefakt podobno służy do nałożenia na palec (nic dziwnego w końcu pierścień prawda? Właściwości milenijnego pierścienia nie są znane. Starożytne zapiski głoszą, ze użytkownicy artefaktu nie tylko zyskiwali zdolności, ale również tracili cząstkę duszy. Podobno jest potężnym przedmiotem, potrafi wyszukać wszystko i wszystkich, reaguje na obecność innych milenijnych przedmiotów. Legendy legendami, a fakty są faktami, jest to piękna biżuteria o nielogicznym zastosowaniu, kto normalny będzie ranił swój palec, by założyć coś takiego? No nikt, najprawdopodobniej można wykorzystać jako kolejną ozdobę w domu do oczyszczania z kurzu.

Canis:
Wziął przedmioty i włożył do kieszeni kubraka.
- Phi! Nie zamierzam ich zakładać. Wystarczy że je zbiorę. Będą potrzebne do otwarcia milenijnej areny, dobrze o tym wiesz. - Mówił Biorąc kolejnego "bucha". Zaciągnął się... wziął takiego macha do pięt racząc się po raz kolejny boskim uniesieniem, w jakie wprowadzał ten narkotyk. Obraz i rozchwianie co raz to bardziej doskwierały jego osobie, oddziaływały na płuca i wprowadzały organizm w stan rozchwiania. - No to co, idziemy?

Poszukiwacz:
- "Nie zamierzam zakładać..." już ja dobrze wiem, że czekasz aż zbierzesz wszystkie cztery. Idziemy, idziemy. - Powiedziała tajemnicza postać i ponownie zaciągając się ruszyła wzdłuż ulicy w głąb podgrodzia. Po kilkuset metrach, gdy domy dzielnicy obywatelskiej zaczęły zanikać w oddali skąpane w mroku, a chaty podgrodzia pojawiać się w co raz gorszej kondycji dostrzegł w oddali bramę wyjazdową z dzielnicy. Im dalej od centrum tym gorsze posiadłości i było to widać po tych właśnie rozpadlinach pojawiających się przed ich oczyma.

Postać zatrzymała się przy rozwidleniu ulic.
- Czemu chcesz iść do miejsca, gdzie nielegalnie rozgrywa się hazard? - zapytał w końcu zatrzymując się przy rozwidleniu.

Canis:
- Bo już nie mam problemów moralnych z tym, ze coś dzieje się nielegalnie :D . Niech ten świat nawet zapadnie się w nadużyciach, niepoprawności i sprzeczności z prawem. Nie musi mi już zależeć na sprawiedliwości i poprawności! - Odparł z uśmiechem kiwając głową na boki i radując się chwilami radości. gdy tytoń w fajce w końcu wypalił się, a drewniana nabita faja zaczęła przypalać się, rzucił ją na podłogę i mocnym "tupnięciem" złamał fajkę kończąc swoje palenie.

- Mam tylko nadzieję, że macie tam dobre trunki. - Mówił dochodząc do skrzyżowania i patrząc to w jedną, to drugą stronę rozwidlenia, to też na bramę. - To gdzie teraz?

Poszukiwacz:
- Tam. - Powiedział wskazując lewą dróżkę, która kończyła się piętrową chatą, stosunkowo zadbaną w stosunku do sąsiednich budowli.


Poszedł w tym kierunku i mijając kilku gości, którzy wyszli się przewietrzyć, podszedł do drzwi, zaprosił ręką Salazara i otworzył drzwi wchodząc do środka.


A w środku hulanki i swawole, wszyscy siedzieli na schodach krzesłach przy stolikach, a karczmarz wraz z bardem odstawiali widowisko. Bard grał na lutni zaś karczmarz raczył wszystkich swoim barytonowym głosem. Kelnerki jakże sprawnie i chętnie roznosiły dzbany i kufle z piwem czy butle wina dla bardziej "wyniosłych" klientów przybytku, w narożniku pomieszczenia siedział mężczyzna w kapelusiku który przyjmował pieniądze co rusz to do kolejnych gości, którzy to później znikali w tylnych drzwiach przybytku.

- Z nim musimy pogadać i zejść do kasyna.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej