Tereny Valfden > Dział Wypraw
Widowisko. Gdy hazard przemawia
Canis:
Salazar podszedł do człowieka i nachylił się do niego. Mówił i mówił poczym wyciągnął milenijny pierścień pokazując go rozmówcy, po czym dalej mówił...
//Bez szczegółów bo skoro nikt nie widzi i nie słyszy, no to nikt nie widzi... <ignorant>
Poszukiwacz:
Zamknął księgę i wstał z krzesła. machnął ręką i tak poszukiwacz, Salazar jak i notujący coś mężczyzna zniknęli w tylnym wyjściu...
Traumatica:
Kilka godzin później... Kwatermistrz już nie powrócił, w zamian za niego wróciła urocza orczyca, poszukiwacz, no i Salazar oczywiście. Odprowadziła ich do wyjścia. Na odchodne przemówiła.
- Pamiętaj Salazarze... dni są policzone, niedługo odwilż a wraz z topniejącym śniegiem stopnieje i ten kraj, schowaj się dobrze.
Canis:
- Oj będę pamiętał, będę... Niech już się stanie. - powiedział marszcząc nosek z wrednym uśmieszkiem na twarzy. tak pożegnał się też z Poszukwiaczem.
Poszukiwacz:
- Bywaj żyw. - pożegnał go poszukiwacz machnięciem ręki. Tak się cała trójka rozeszła.
Wyprawa zakończona!
Nawigacja
Idź do wersji pełnej