Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kruków krakanie
Funeris Venatio:
No cóż... Narrator czekał tylko na taką sytuację, nie będzie tego ukrywał. Jeźdźcy, jako się rzekło, cwałowali w zawrotnym tempie. Ich skrwawione i pocięte tuniki, niegdyś wyraźnie niebieskie i białe, teraz niemal całe pokryte były krwią, ziemią, wszelkim brudem i rozpaczą. Jeden jeździec, ten lecący z kulbaki, nie miał na sobie hełmu, już dawno spadł mu po drodze, lub podczas walki. Skóra na głowie, razem z włosami, została oderwana od czaszki jakby uderzeniem topora, krew zalewała mu jedyne zdrowe oko, po drugim nie było śladu, twarz wokół była spuchnięta i lepka od juchy. Ci z przodu trzymali się minimalnie lepiej. Jeden z nich, ten najbardziej na przedzie, miał hełm w kształcie psiego pyska, z klejnotem z pawich piór, teraz już karykaturalnie sterczących z czuba. Miał wytrawną, zdobioną zbroję i dobry miecz. Ramię trzymające lejce nie zginało się w ogóle, widać to było na wybojach i podskokach. Silion chowający topór i naciągający kuszę mógł tylko spoglądać na przemykających obok niego jeźdźców. Oni zdawali się nawet na niego nie patrzeć, jako że nie mieli z nim żadnej zwady i widzieli potrzeby, by zwracać na niego uwagę. A on, niepomny na nic, próbował ładować kusze. I to dwie, żeby nie było, co się będzie krasnolud przejmował. Jako się rzekło wcześniej, jeźdźcy byli o kilkanaście sekund od niego, a jak powszechnie wiadomo, mistrzowie w naciąganiu kuszy robią to w około sekund trzydzieści. W takim razie zanim Silion obie kusze naciągnął, zanim zwrócił uwagę na cokolwiek wokół, to okazało się, że tamci byli już dobry kawałek za nim, pędząc na złamanie karku w stronę Atusel. I oczywiście nie cięli swoich koni mieczami, bo rozumu im starczało, byli ranni, nie głupi. Płazowali je, poganiali, ale na miłość bogów, nie chcieli zarżnąć swojej jedynej szansy na ratunek.
Tymczasem Ci pędzący z tyłu znaleźli się nagle o dosłownie kilkadziesiąt metrów przed krasnoludem. Po ich minach, okrzykach i zawziętości widać było, że nie mieli pokojowych zamiarów. Było ich pięciu, trzech jednak gnało lewą stroną drogi wyraźnie chcąc dopaść tamtych, dwóch innych zaś ruszało na Siliona. Wszyscy byli zakuci w stal valfdeńską, posiadali niepłytowe pancerze i buzdygany. Ich tuniki i akatony były wyraźnie czarne, chociaż też ubroczone w krwi i różnym brudzie. Znajdowali się dosłownie o dwadzieścia metrów od Siliona, dopadną go za jakieś trzy sekundy.
//5xBandyta w czerni, trzech gna dalej, dwóch zwróciło się ku Tobie i atakują wzniesionymi buzdyganami. Gnają na ogierach.
Użyłem do tego rycerzy, jednak nie są to oczywiście rycerze z Bractwa ÂŚwitu. Posiadają jednak taki sam ekwipunek z mało wyjątkami (posiadają tylko buzdygany, nie mają sztyletów i tarcz), nie posiadają również kilku umiejętności (ezoteryka i intuicja). Poza tym wszystko się zgadza.
//Druga sprawa: popraw swoją Kartę Postaci według tego, jak powinna ona wyglądać. Do tego, jak możesz ładować dwie kusze mając w ekwipunku jedną? Pod numerem 1 możesz mieć dwie rzeczy, masz 3 (manierka, kusza, mieszek z grzywnami, którego w ogóle tam być nie powinno). Pod numerem 3 przy pasie możesz mieć dwie rzeczy, masz cztery. Pod numerem 4 możesz mieć 6 mikstur/run, a masz tego łącznie 8, do tego dwie mikstury są zbyt duże, by je tam nosić. Wybierz co wyrzucasz, popraw KP.
Silion aep Mor:
Ech... No i jak się okazało, mężczyzna zrypał sprawe. ÂŁadowanie kusz, zajęło mu całą minute. Jeźdźcy bezceremonialnie, elegancko wyminęli go nie odzywając się nawet słowem. Gdy on skończył ładować oni byli już dobry kawał drogi od krasnoluda. Gnali w stronę Atusel, prawdopodobnie by tam się ukryć i zagoić rany a później ruszyć na ponowną, prawdopodobną grabież. Ci panowie nie wyglądali na najemników czy uczciwych obywateli. Co to, to nie. To byli zwykli, pospolici bandyci. No może nie tacy zwykli i pospolici bo tacy nie ganiają w pełnych niepłytowych pancerzach. To musiała być jakaś elita wśród bandytów i innych grabieżców. Oni sobie jechali bezlitośnie poganiając swe konie ku miastu. Piątka która ich goniła nie ustawała w tym, trzech zignorowało potencjalne zagrożenie pozostałych dwóch z tej piątki ruszyło na kruka pragnąc mu wyperswadować przy pomocy buzdyganów by nie wtrącał się w nie swoje sprawy. Lord elekt kusze już miał przygotowane na potyczkę, za kilka sekund, przeciwnicy go dopadną. Błyskawicznie wymierzył w serce jednego z oponentów, jego celne oko pomogło mu w tym, wszak był mistrzem kusznictwa, wcisnął spust. Bełt uwolnił się z kuszy niczym wściekły, nie karmiony niedźwiedź z klatki, przeciął niewielką odległość i przebijając pancerz wroga, godził go w serce. Jeździec zdębiał, puścił lejce i po chwili spadł z konia. Drugi bandzior był już bardzo blisko. Silion nakazał koniowi odjechać w bok omijając pędzącego z impetem wroga, oczywiście nie czekał, zajechał opancerzonego przeciwnika od tyłu i zanim on zdołał odwrócić się na swym zwinnym ogierze, krasnolud wypalił z drugiej załadowanej kuszy w okolice stawu odpowiedzialnego za poruszanie ramieniem trzymającym buzdygan. Bełt przebił zbroje, nie uderzył idealnie w to miejsce które było planowane lecz skutecznie unieruchomił ramie. Jeźdźcowi ręka zesztywniała, bezwładnie zwisając obok nogi, nie mógł nią ruszyć więc był już bezbronny. Sil jedną z rozładowanych kusz przypiął do pasa, drugą trzymał w ręce. Jeszcze się przyda a i prościej będzie sterować koniem. Wolną ręką była ta prawa, mężczyzna popędził w stronę przeciwnika który postanowił uciec. Pościg trwałby długo gdyby nie to że koń kruka był mniej zmęczony niźli wroga. Dopadł on szybko do niego, zbliżył się on od boku do przeciwnika, od strony unieruchomionej ręki. Po drodze wyrwał z uchwytu na korpusie, wolną ręką swój szklany nóż o jakże ciekawej nazwie "Mroźny oddech". Będąc już obok wroga, niemal stykając się z nim ramionami, jednym, szybkim ciosem wbił jeźdźcowi nóż w plecy, w okolice płuc. Ostrze oczywiście było piekielnie ostre więc weszło w stal jak w masło. Uszkodziło plecy przeciwnika zadając mu ból i wywołując krwawienie, uszkadzając kręgosług, kruk pociągnął nóż do siebie i wkładając całą siłe swego muskularnego ramienia rozciął tył wroga tworząc szeroką, głęboką na około 15cm szramę. Z racji uszkodzonego kręgosłupa przeciwnik został unieszkodliwiony, krasnolud pchnął go by ten spadł z konia. Tak też się stało, czarny bandyta upadł na zmrożoną ziemie, jego przerażony koń zawrócił tratując go i pobiegł do lasu. Silion odłożył zakrwawiony nóż na jego miejsce, nawet go nie ocierając, jeszcze nie raz przyda się tego popołudnia. Z kuszą w dłoni pognał za przeciwnikami. Koń pędził przed siebie goniąc pozostałą trójkę a on w tym czasie, wziął się za ładowanie jednej kuszy, druga wisiała sobie grzecznie u pasa. Wyjął z kołczanu bełt, nałożył go po czym naciągnął cięciwe. Po 30 sekundach kusza była gotowa a on zbliżał się to pozostałej trójki.
//Mam dwie kusze tylko było to zapisane w taki sposób że na pierwszy rzut oka nie było to takie oczywiste.
Nadmiar przedmiotów poprzerzucałem do juków konia, szkoda mi je wyrzucać, po wyprawie zostawie je w domku ;)
Isentor:
//Silion aep Mor tak powinna wyglądać twoja karta postaci. To co aktualnie prezentuje znacząco różni się od wymogu narzuconego przez zasady gry. Proszę poprawić kartę postaci przed kontynuowaniem wyprawy.
--- Kod: ---=Portret=
(Możesz [http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Specjalna:Prze%C5%9Blij wrzucić] swój portret na wiki, a tutaj umieścić grafikę, pamiętaj jednak, by był w formacie jpg i szerokości do 400px o nazwie "portret-twójnick") Wzór kodu do skopiowania - <nowiki>[[Plik:portret-twójnick.jpg|400px]]</nowiki><br>
<br>
'''Rasa:''' wpisz<br>
'''Mutacja:''' brak<br>
'''Udźwig:''' 0kg/20kg
<br>
'''Majątek:''' 100 grzywien<br>
<br>
'''<span style="color:#800000;">Brązowe talenty:</span>''' 0<br>
'''<span style="color:#696969;">Srebrne talenty:</span>''' 0<br>
'''<span style="color:#FFD700;">Złote talenty:</span>''' 0
=Bronie=
==<span style="color:teal;">PRZY PASIE [1]</span>==
brak<br>
==<span style="color:teal;">NA PLECACH [2]</span>==
brak<br>
==<span style="color:teal;">PRZY PASIE I KOSTCE [3]</span>==
brak<br>
==<span style="color:teal;">NA KORPUSIE [4]</span>==
brak<br>
=Odzienie=
==<span style="color:teal;">GÂŁOWA [1]</span>==
brak<br>
==<span style="color:teal;">RAMIONA [2]</span>==
brak<br>
==<span style="color:teal;">KORPUS [3]</span>==
Nazwa odzienia: koszula wędrowca<br>
Rodzaj: koszula<br>
Typ: ubranie<br>
Wytrzymałość: 1<br>
Opis: Uszyta z 0,03kg bawełny.<br>
==<span style="color:teal;">RĂCE [4]</span>==
brak<br>
==<span style="color:teal;">NOGI [5]</span>==
Nazwa odzienia: spodnie wędrowca<br>
Rodzaj: spodnie<br>
Typ: ubranie<br>
Wytrzymałość: 1<br>
Opis: Uszyte z 0,03kg bawełny.<br>
==<span style="color:teal;">STOPY [6]</span>==
Nazwa odzienia: buty wędrowca<br>
Rodzaj: buty<br>
Typ: ubranie<br>
Wytrzymałość: 1<br>
Opis: Wyrobione z 0,1kg skóry kreshara. Wyjątkowo elastyczny materiał.<br>
=Statystyki postaci=
==<span style="color:orange;">Specjalizacje walki</span>==
*brak
==<span style="color:orange;">Umiejętności nabywane</span>==
*brak
==<span style="color:orange;">Umiejętności rasowe</span>==
*brak
==<span style="color:green;">Spis zaklęć magicznych</span>==
*brak
=Pozostałe=
==Chowańce==
*brak
==Najemnicy==
*brak
==Wierzchowce==
*brak
--- Koniec kodu ---
Silion aep Mor:
//Ogarnięte. Można grać.
Funeris Venatio:
Silion bardzo sprawnie wyeliminował jednego jeźdźca. Obydwoje zbliżali się do niego z zawrotną prędkością, mając wzniesione do góry buzdygany, szarżując budząc grozę. Krasnolud podniósł kuszę, wymierzył w serce i zwolnił cięciwę. Pęd bełta co prawda nie zrzucił czarnego z wierzchowca, gdyż ten siedział na wysokiej kulbace, rycerskiej, przystosowanej do tego, by właśnie do takiej sytuacji nie pozwolić. Na pewno jednak atakujący zginął na miejscu. Grot wbił się śmiertelnie, przebódł go i wyszedł z drugiej strony. Koń nie został jednak raniony, gnał cały czas przed siebie, w ciągu tych nielicznych sekund nie zauważył pewnie nawet, że coś się stało z tym, który na nim siedział. Dlatego wpadł na Siliona, który z drugiej strony miał już drugiego przeciwnika. Krasnolud nie miał dostatecznie dużo czasu by wykonać zamierzony manewr, nie miał również sposobności. Po prostu w taki krótkim czasie nie dało się strzelić z kuszy, nawet błyskawicznie nią wycelować, a później jeszcze zmusić stojącego w miejscu konia, by ruszył się na tyle, by wyminąć galopującego na niego jeźdźca. Dlatego też Silion dostał buzdyganem przez pierś. Jego miękki pancerz wykonany ze skóry, jakkolwiek grubej i utwardzanej, nie mógł go uchronić przed uderzeniem. Impet zmiótł go z kulbaki, przesadzając tylny łęk z taką łatwością, jakby go nie było w ogóle. Członek Krwawych Kruków rąbnął o ziemię z taką mocą, że aż zrobiło mu się ciemno przed oczami. Słyszał tylko niewyraźnie, że nacierający na niego czarny jeździec pogalopował dalej, zanim udało mu się wryć konia w ziemię i zawrócić. Silion nie zdawał sobie jeszcze z tego sprawy, gdyż był mocno zamroczony, ale miał złamane żebra, cztery z prawej strony, poczynając od wysokości serca, idąc w dół. Miał również poważnie zgniecione płuco, które utrudniało oddychanie. Trudno było na razie określić, czy jest ono w jakikolwiek uszkodzone. Brak hełmu w połączeniu z rąbnięciem o ziemię sprawił, że skóra z tyłu głowy krasnoluda rozcięła się, pozostawiając krwawiącą ranę. Silion był zamroczony, potrzebował jeszcze co najmniej kilku sekund, by podjąć jakąkolwiek sensowną akcję. Słyszał jednak coraz wyraźniej, że czarny już zawrócił. Jego koń rył glebę podkowami, pędząc na niego. Pięć sekund, nie więcej, i leżący zostanie stratowany.
//1x Bandyta w czerni, pędzi na Ciebie, masz 5 sekund na reakcję. Jesteś ogłuszony, nie możesz wykonać żadnego ataku, możesz tylko spróbować jakoś się obronić, odczołgać, cokolwiek. Masz połamane cztery żebra i rozciętą głowę z tyłu. Ciemno ci przed oczami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej