Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Filantrop zza grobu
Isentor:
Devristusie najniższe poziomy są zaplombowane. Nie możemy ryzykować, że fala szkieletów zaleje nam tunele, bo ktoś chciał sobie potrenować. Isentor dotknął dłonią czoła. Podziemne kondygnacje mogą być wybudowane setki metrów w głąb ziemi. Ten chram był niegdysiejszym archiwum, wybudowanym tuż pod miastem. W samym mieście odkryliśmy wiele szczątek, na ich podstawie możemy przypuszczać, że mieszkańcy ponieśli szybką śmierć. Jak dotąd żadnemu z uczonych nie udało się potwierdzić swojej hipotezy danymi. Najbardziej przychylna opinii magów jest teoria mówiąca o tym, że draconi w tym chramie, zostali zaatakowani przez broń biologiczną. Mamy mało danych na temat przebiegu wojny z przybyszami. Możemy jedynie spekulować. Chodźmy tędy - wskazał.
Nie wydawało się wam, że schodzicie do starożytnej, dracońskiej budowli. Zaraz po wejściu do chramu i zejściu w dół kamiennymi schodami wkroczyliście do jaskiń. Nie było tutaj monumentalnych rzeźb, pięknych zabudowań, tylko wszechobecna po horyzont lita skała. Mistrz opowiadał o tym, dlaczego przedsionek wygląda jak pustkowie. Uczeni wykryli pozostałości po energii magicznej unoszącej się w powietrzu, pochodzącej najprawdopodobniej z ogromnej eksplozji. Dlatego nie można tutaj znaleźć pozostałości cywilizacji. Przynajmniej nie dziś, wszystko co się zachowało zostało już dawno temu wykopane i wyniesione z tych jaskiń przez poprzednich mieszkańców wyspy. Resztę zrobiła natura za sprawą korozji.
Rodred:
Zaciekawiony szedłem zaraz za mistrzem. Od wejścia nurtowało mnie jedno pytanie.
- Jak to powstało? Za sprawą magii?
Isentor:
Masz na myśli chram? To co pod nim zbudowano? Niestety świat nie jest taki piękny na jaki może wyglądać. Być może twoje stwierdzenie nie jest aż tak oderwane od rzeczywistości. Ale to głównie ciężka praca niewolników, nie ma się co w tej kwestii oszukiwać. 20 minut, tyle zajęła wam wędrówka po skalnym pustkowiu. Po wyjściu zza kondygnacji skalnej przeszliście do kolejnej, podziemnej jaskini.
Mistrz wskazał palcem zabudowania - o tym mieście mówiłem.
[member=26129]Rodred[/member] [member=268]Devristus Morii[/member]
Dymitr Varcrat:
Rodred i Devristus nie czuli się najlepiej, od ponad godziny nie odzywali się do mistrza, wykazywali oznaki otępienia. Być może nie przywykli do podziemnych wędrówek, gdzie tlenu nie ma tyle co na powierzchni. Isentor zastanawiał się w czy byłby w stanie porzucić swoich uczniów, brał tylko najlepszych. Może lepiej pozbyć się słabych nim zrobią sobie nadzieję? - rozmyślał. Rozważanie na temat moralności przerwało mistrzowi echo rozchodzące się po jaskini. - Czekajcie! Czekajcie! Muszę wam coś powiedzieć!
Rodred:
// Czekałem na post Deva ale chyba on nie ma czasu :/ Pamiętaj, że ja w sobotę wyjeżdżam.
Inny skład powietrza rzeczywiście mi trochę przeszkadzał. Szedłem w milczeniu rozmyślając o losie pracowników, którzy to budowali. Wtem z rozmyślań wyrwał mnie ten głos. Rozejrzałem się starając się zlokalizować źródło głosu. Zerknąłem na twarz mistrza starając się określić czy wie o co chodzi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej