Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Filantrop zza grobu
Isentor:
To co widzimy to część świątynna, na której zbudowano iglicę, tworzy to chram. Poniżej znajduję się to co nas interesuje, czyli prawdziwe dracońskie ruiny. Wyższy poziom to kilkanaście pomieszczeń, niżej znajdują się archiwa zbudowane pod skalna kopułą. Po co opowiadać. Chodźcie za mną i zobaczycie to cudo podziemnej architektury na własne oczy.
Isentor wszedł po kamiennych schodach na parter świątynny. Znajdowały się tam wysokie rzeźby przedstawiające draconów jako wojowników, magów, uczonych, bardów itd.
//Mnie pasuje. :)
Devristus Morii:
Dawny lisz również wziął dwie pochodnie i udał się z Mistrzem i Rodredem. Przysłuchiwał się rozmowie tej dwójki kiedy wchodzili na parter świątyni. Nie był to pierwszy drakoński chram, który odwiedzał, ale za każdym razem budowle te emanowały majestatycznością. Starożytna wiedza zamknięta w tych skarbnicach była dla uczonych niczym tlen potrzebny do życia.
Czy ten chram jest połączony z innymi?
Isentor:
Przeszliście przez wielkie sale, z których mistrz poprowadził was schodami w stronę zejścia na niższy poziom. Tunel rozciągał się wzdłuż podziemnej przełęczy. W oddali można było dojrzeć poświaty pochodni. Czy jest? Ciężko powiedział. Dawniej był na pewno. Niestety nie zbadano dolnych poziomów aż tak dokładnie. Odkryte ścieżki są zawalone, te nieodkryte pełne wszelkiego plugastwa. Najniższe poziomy są zaplombowane. Ciężko prowadzić wykopaliska, kiedy z głębin co jakiś czas uczonych nawiedzają nieumarli.
Devristus Morii:
Może warto by było wysłać tutaj oddział z bractwa świtu lub nasze bestie na trening? Wiem jakie to ciężkie szczególnie, że nie wiadomo skąd i jak pojawiają się dracońskie szkielety. Utrapienie na maksa, ale nie są aż takimi wymagającymi przeciwnikami z tego co pamiętam.
Rodred:
Szedłem za nimi. Zaciekawiony rozglądałem się po jakże ciekawych konstrukcjach. Nie chcąc przeszkadzać w rozmowie przysłuchiwałem się jej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej