Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Filantrop zza grobu

<< < (45/62) > >>

Henandur Gnivaral:
- Nazywam się Henandur Gnivaral i również tak jak ty mistrzu Isentorze zgłębiłem arkana mrocznych sztuk. Wywodzę się z rasy draconów, widziałem nasz upadek. Zostanie liszem zapewniło mi życie wieczne. Teraz kiedy nie ma już mych pobratymców, zaś ja znowu jestem wolny mogę ponownie skupić się na moich badaniach. Cała moja wiedza mogłaby być twoja.

Isentor:
Isentor zastanawiał się co kieruje tym draconem. Nie walczył chociaż miał spore szanse na wygraną. Bez wątpienia mógłby śmiertelnie mnie ranić. Dlaczego woli pojednania? Wymordował cały zespół badawczy i jest pewny tego, że nie poniesie konsekwencji. Chyba, że... Ktoś kierujący się prawem cienia. Czyżby było ono aż tak stare? Mam przed sobą mistrza mrocznych sztuk ubiegłej ery, czy przebiegłego nekromantę? Nazywam się Isentor Aquila. Kto cię tu uwięził i z jakiego powodu?!

Devristus Morii:
Ciekawy osobnik... Imponujący i przerażający. Przyjaciel czy wróg... I jakie badania? myśli Devristusa pędziły jak szalone, ale nie mógł się doczekać dalszej konwersacji między nim a Isentorem.

Rodred:
Gówno prawda. Nie wierze w, ani jedno słowo tego lisza.  Pomyślałem. Co jak co, ale nikt bezinteresownie nie dzieli się swoją wiedzą. Do tego ta jego wybiórcza dobroć. Nas wita a tamtych (archeologów) zamordował. W głowie układałem plan za planem siłowego rozwiązania sytuacji. Jednak, żaden z nich nie dawał nam pewnych szans na sukces. Zombiaki to pół problemu. Nie wiem jaką siłą dysponuje lisz. Nie znam jeszcze wszystkich zaklęć, ale jeżeli Dev jest w stanie teleportować się ze mną to jeden plan daje nam pewne szanse. Zakładając, że nasz król pokona lisza, tak jak pokonał tą demonicę pod starą wierzą paktu, to my na zasadzie teleport i atak, bylibyśmy w stanie pozbyć się zombi. Jednak z doświadczenia wiem, że ten plan ma zbyt wiele założeń i niewiadomych. Nieświadomie zacisnąłem rękę na uchwycie srebrnej buławy i poprawiłem tarczę. Jedno jest pewne, nie podejmę działania bez rozkazu mistrza.

Henandur Gnivaral:
- Stare i zapomniane już spory sabatu czarodziejów. Moja magia została uznana za wynaturzenie, ale zapewne ty coś wiesz o niezrozumieniu mistrzu Isentorze. Parasz się wszak w zakazanych tajnikach magii. Ta krypta to stare więzienie, trzymano tutaj niegdyś iskrę mściciela. Miałem być tutaj uwięziony i przyglądać się po wsze czasy światu. Bez żadnej ingerencji, uwięziony obserwator. Kara za sięgnięcie po więcej i zostanie nieśmiertelnym liszem. Wiesz jak to jest przyglądać się upadkowi własnego imperium i wiedzieć, że nic nie mogę z tym zrobić? Dobrze wiesz. Twoje królestwo strawił wybuch po upadku asteroidy. Ty rozumiesz moje cierpienie, a ja twoje obawy o wynik wojny. Muszę przyznać, że moi kaci mięli poczucie humoru skazując mnie na taką karę. Teraz, gdy jestem już wolny i oboje wiemy, że dane nam było zgłębiać zapiski tych samych starożytnych mistrzów. Zapiski, które od zawsze były zakazane na uniwersytetach magicznych. Jestem bardziej jednym z was niż waszym wrogiem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej