Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Filantrop zza grobu
Devristus Morii:
Nie pomyślałem o tym. Poszedłeś w zupełnie innym kierunku myślenia. Ciekawe kim jest Mroczny Pan powiedział Devristus idąc za Mistrzem.
Isentor:
Mam nadzieję, że nie bohaterem opowieści, którą miałem okazje przeczytać z notatek archeologów - zażartował mistrz. Wejście do komory grobowej wiodło przez wąski przesmyk, to jedyna droga ale byliście w niej wystawieni na atak zombie. Nikt was jednak nie zaatakował. Ale po wejściu do komory grobowej wiedzieliście już, że zmierzacie na spotkanie, na którym jesteście gośćmi honorowymi.
Na blacie grobowca siedział mężczyzna odziany w zbroję, spod hełmu można było dojrzeć kawałek twarzy. Zdradzały dracońskie rysy, ale jego twarz była koścista. Zupełnie jakby również należał do świata martwych. - Witajcie w moich skromnych progach. Mistrz z początku chciał zareagować sprowadzając dyskusje do przesłuchania ale w krypcie stało zbyt wielu strażników zombie.
Rodred:
(Przed kryptą)
Ruszyłem za wyższymi rangą w milczeniu przysłuchując się rozmowie. Również zastanawiałem się kim jest ten Mroczny Pan i czy ma z nami coś wspólnego po za nazwą. Uśmiechnąłem się w duchu. Bardziej jednak intrygowała mnie inna kwestia. Trzyma się ona mnie od momentu zranienia Devristusa. Na ile mistrzowi na nas zależy? Sprawdza nas jak sobie radzimy, ale czy ochroni nas w krytycznej sytuacji? Czy raczej da nam zginąć uważając nas za za słabych? Nie byłem w stanie odpowiedzieć na te pytania, gdyż za słabo znam Mistrza. Wydaje mi się bezwzględny i z pewnością nie odgrywa roli dobrego tatka w pakcie. Hm.. Mroczny Pakt, Mistrz mrocznych sztuk magicznych, czy jakoś tak... Może sobie zmieni przydomek na Mrocznego Pana. Pasowało by.
Wtem weszliśmy do komnaty.
Pierwsze co mnie zdziwiło to to, że nie rzucił się na nas z mieczem i rządzą krwi w oczach. A drugie to to, że gada. Zombi nie miały tego w zwyczaju. Jednak z pewnością nie ma dobrych zamiarów wnioskując po tym co stało się z ekspedycją badawczą. "W moich skromnych progach" Uśmiechnąłem się lekko. Raczej w moim skromnym grobie. Dopisujący humor nie zmienia jednak faktu, że ręce mi drżą i jestem spięty. Nie odzywam się spoglądając co czas to na Mistrza, to na Mrocznego Pana, to na chordy zombi nas otaczające.
Henandur Gnivaral:
- Nie mam zamiaru z wami walczyć. Więc to ty jesteś mistrz Isentor? Wiele o tobie usłyszałem od archeologów. Wielu z nich podziwiało cię, ale równie wielu bało się ciebie. Widzę po tobie, że mroczne sztuki nie są ci obce. Jak zapewne widać po mnie, dla mnie również nie są tajemnicą.
Isentor:
Isentor słuchał wypowiedzi tajemniczego nieumarłego. Badał otoczenie, wszystkie wyjścia były zablokowane, ucieczka nie wchodziła w grę. Otwarta walka może się skończyć rozszarpaniem adeptów w tłumie zombie. Nie mógł ryzykować. Nie są gotowi na takie wyzwanie, nie teraz. Kim on jest zastanawiał się mistrz, porozmawiam z nim - uznał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej