Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Filantrop zza grobu

<< < (5/62) > >>

Devristus Morii:
//Rzymskiej niewolnicy

Devristus cały czas jechał w milczeniu przysłuchując się rozmowie Isentora i Rodreda. Zimny wiatr smagał delikatnie po twarzy pędzacego na koniu adepta czarnej magii, ale do takich temperatur jego ciało już sie przyzwyczaiło. Nie było jeszcze pełnej zimy, ale ta nieuchronnie się zbliżała już wielkimi krokami. Ludzie w wioskach, miastach wyczekiwali wielkich śnieżyc niosących śmierć i zniszczenie. Devristus uśmiechnął się szyderczo.

Isentor:
Podróż mijała dokładnie tak jak zapowiedział to mistrz. Z dżungli na trakt i drogą w stronę gór Pirytu. Po drodze napotykaliście kupców i podróżnych. Patrzyli oni podejrzliwie na trzech mężczyzn przypominających magów. Po ostatnim ataku terrorystycznym w stolicy, ludzie stracili ufność do istot obdarzonych umiejętnościami magicznymi. O tam spójrzcie - wskazał palcem. Widać już iglicę z dracońskiego chramu.

Kustosz Archiwów:
Przybyliście na miejsce. Przed chramem wybudowano spory plac, który służył za miejsce rozładunku i załadunku towarów transportowanych do stolicy. Jakiś woźnica poganiał tragarzy zarzucających zabytkowe urny na powóz. Spojrzał na was podejrzliwie, lecz nie tak jak osoby na trakcie. Pracował dla magów i znał magów, jednak nigdy nie spotkał żadnego z was. Wydawało się to dla niego dziwne. Opatrzenie w pobliżu  znajdowała się Pani Kustosz, kończyła wypełnianie formalności załadunku. Jak tylko zostaliście wypatrzeni przez elfkę podekscytowana zaczęła truchtać w waszą stronę.

Isentor:
Spokojnie Leon. Mistrz poklepał jaszczura po szyi uspokajając go. Zauważywszy jak w jego stronę podąża kustosza zszedł z wierzchowca. Uwiązał Leona obok koni i pogroził mu palcem zakazując zjadania towarzyszy przy żłobie. Witaj moja droga. Dobrze cię widzieć. Jak praca?

Devristus Morii:
Kiedy dojechali już do celu Devristus zatrzymał Zefira kilka metrów przed wierzchowcem Isentora. Rozejrzał się aby jak zapoznać się z terenem. Przypatrywał się również pracy tutejszych ludzi, którą wykonywali dobrze. Przypomniała mu się jedna z historii, na którą myśl uśmiechnął się. Ostatnio dosyć często się uśmiechał. Z rozmyślań wyrwał go głos Isentora, który to witał się z elfka. Od razu zszedł z konia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej