Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Filantrop zza grobu
Rodred:
// W tym pokoju na piętrze jest dalej zimno/ochładza się?
Isentor:
//Nie jest. Temperatura wróciła do normy.
Rodred:
- A więc mistrzu. Wszedłem do pokoju i zastałem go siedzącego za biurkiem przy wpół wypalonej świecy. Zawołałem cię wtedy po czym zbliżyłem się by sprawdzić czy żyje. Okazało się, że tak. Prosił mnie bym go zabił gdyż się przemienia. Jako że nie chciałem ryzykować ugryzienia wykonałem jego wolę natychmiast i to tak, żeby być pewnym, że nie wstanie. Zaraz po czynie, w pokoju zaczęło się robić bardzo zimno, a z ciała wyleciał duch. Zamieniłem z nim wiadome ci już słowa po czym odleciał. W pokoju, ani przy magu nie znalazłem niczego interesującego. Nie byłem wstanie stwierdzić dlaczego tak się ochłodziło. Jak czujesz, temperatura wróciła do normy.
Isentor:
Interesujące, że wspomniał o czymś tak niezwykłym dla zarażenia śliną zombie. To wirus, nie osoba. Musimy z nim porozmawiać. Studiujesz mroczne sztuki będziesz więc mógł mi się przypatrzeć i poznać tajniki nekromancji. Być może w przyszłości zechcesz opanować tę jedną z pięciu specjalności magicznych. pomieszczeniu zrobiło się chłodniej z powodu ducha, który w nim przebywał. To pierwsza z oznak obecności bytów astralnych. Uczy się tego rekrutów w Bractwie. Oni nie mogą widzieć zmarłych jak my, muszą więc polegać na swoim instynkcie. Pilnuj drzwi.
Rodred:
Pokiwałem głową ze zrozumieniem i podszedłem do drzwi co jakiś czas wyglądając na zewnątrz. Przypatruje się co czyni mistrz. Nekromancja nie jest czymś co mnie zawsze interesowało, ale zawsze mogę się dowiedzieć czegoś ciekawego z obserwacji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej