Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Filantrop zza grobu

<< < (34/62) > >>

Isentor:
Nie slyszalem zebys cokolwiek mowil. Zmalazles cos?

Rodred:
// Tutaj również robi się zimno?

- Tak. Na góże był umierający człowiek. Był bliski przemienienia się w zombi i prosił mnie, żebym go zabił. Uczyniłem więc to. Jak uwolnił się z ciała jako duch, udało mi się z nim zamienić słowo. Poinformował mnie, że w ośrodku panuje zaraza. Nic więcej nie mówił.
Rozglądnąłem się starając się zlokalizować Deva oraz źródło ochłodzenie, jeżeli nadal się tu ochładza.

Isentor:
Szkoda, ze go zabiles zanim dowiedziales sie czegos konkretnego. Zaprowadz mnie tam.

Rodred:
// Tam na dole też robiło się zimno?

- Nie chciałem ryzykować starcia z zobie. Poza tym nie był wstanie wykrztusić z siebie nic więcej. Za mną mistrzu. 
Ruszyłem po schodach na górę.

Isentor:
//Nie.

Isentor poszedł za Rodredem do pomieszczenia. W pokoju znajdował się trup z rozłupaną czaszką. Całe szczęście ogień świecy nie oświetlał masakry adepta i mistrz oszczędził sobie widoku rozbryzganego na posadzce mózgu. Nie żeby go taki widok wprawiał w osłupienie lub wywoływał mdłości. Nikt nie lubi widoku znajomej twarzy pokrytej krwią. Powiedz mi dokładnie co tutaj zaszło.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej