Tereny Valfden > Dział Wypraw

Odem Mortis. Niebezpieczeństwo na plaży.

<< < (2/6) > >>

Kenshin:
Ork jechał przodem a za nim podążał krasnolud, który wyglądał na zmęczonego, więc Kenshin postanowił się podzielić tym, co otrzymał od karczmarza czyli butelką wody.
- ÂŁap!
Powiedział odczepiając jedną z butelek i podając brodaczowi. Kenshin jechał niestrudzenie przed siebie starając się omijać ludność a z tego wszystkiego sam postanowił się napić wody, coby nawodnić organizm i odciążyć nieco swoje wielgachne ciało. Ork otwierając butelkę napił się trochę czując nagłe orzeźwienie!
- Nie ma to jak łyk zimnej wody w upalny dzień, co nie? Powiedział do krasnoluda, kiedy nagle wpadł na to, że się nie przedstawił.
- Przepraszam za brak manier. Nazywam się Kenshin. Wracając do pytania to musimy przejechać tą aleją a potem skręcić w jedną z uliczek konkretnie południo-zachodnią a następnie przejechać przez bramę i za nią prosto na plażę. Jak masz jeszcze jakieś pytania wal śmiało.
Przemówił i jechał dalej przed siebie czekając aż brodacz się zrewanżuje przedstawiając swoją osobę i zadając dalsze pytania.

Tracę : 2x
Nazwa: Butelki z wodą 0,5l
Opis: Wysokie, walcowate butle napełnione po brzegi krystalicznie czystą, pitną wodą i zakorkowane. No nic tylko pić...

Silion aep Mor:
Mężczyzna przemierzał ulice zwaną "Aleją niewolników", przyglądając się szwędającej się wszędzie obok straży Marchii Chatal, przejeżdżali obok posągu. Przystanął na chwile by przyjrzeć się rzeźbie przedstawiającej różne stopnie społeczeństwa, niewolnicy słaniający się ze zmęczenia oraz panowie, dumni i wywyższeni. Thanatos ich zrównał równo. Po chwili refleksji ruszył dalej, dorównał kroku orkowi co by nie odstawać zbytnio. Wode złapał i wsadził w juki. Napije się później. Spojrzał kątem oka na towarzysza który właśnie skończył sie przedstawiać. - Silion aep Mor, szlachcic Atusel i Kardon. Miło poznać Kenshinie. Czy ty aby nie jesteś z konkordatu? Widze na twoich plecach łuk i chcesz oprawiać trudnego stwora. Skoro napotkana kiedyś świetna myśliwa Nessa opowiadała o sprawach konkordatu to wnioskuje że ty też jesteś od nich. - pospieszył konia. - Ten twój niezmącony spokój. Druid? - zapytał, chociaż to pytanie głównie miało rozluźnic atmosfere.

Biore: 2x
Nazwa: Butelki z wodą 0,5l
Opis: Wysokie, walcowate butle napełnione po brzegi krystalicznie czystą, pitną wodą i zakorkowane. No nic tylko pić...

Kenshin:
Ork również coś tam wiedział na temat Thanatosa i Erosa z zapisków dhampira, ale jakoś nigdy się tej sprawie nie przyglądał zbytnio, bo żyjąc w lesie wśród stworzeń rzadko znajduje się ten cenny czas. Jednak sama nazwa alei napawała orka pewną odrazą. W głowie pasterza przeleciały obrazy tego miejsca z dawnych zamierzchłych czasów, kiedy to niewolnicy batożeni ciągnęli swoje niepewne żywota będąc cały czas upokarzani, głodni i zmęczeni ciężką pracą w imię wyzysku i dobrobytu dla ich panów. Kenshin lekko wzdrygnął, ale szybko wrócił do siebie i teraźniejszości. Jadąc dalej słuchał słów krasnoluda. - Miło poznać pana szlachcica. Ostatnio byłem bardzo zajęty i wszelakie informacje, które napływały do lasów były nieco opóźnione, toteż nie wiedziałem z kim mam do czynienia - następnie podrapał się po brodzie szukając odpowiednich słów dzięki, którym mógłby odpowiedzieć na dalsze pytania i gdy je odnalazł przemówił. - Tak. Należę do zgromadzenia, które przyłącza do siebie jednostki zdolne poświęcić wszystko w ramach ochrony życia wszelakich stworzeń. Działamy obecnie na dużą skalę, wszak lasów pełno i tak samo pełno w nim zagrożeń od strony ludzi jak i zwierząt, które strasznie chorują przez plagę. Radzę uważać, bo będąc w lasach i puszczach można natknąć się na wiele takich istot są one strasznie niebezpieczne. Powiedział z powagą i smutkiem w głosie, bo strasznie mu szkoda było tych wszystkich istot, ale gdy Sillion wspomniał o Nessie zrobiło mu się trochę weselej. - Pamiętam Nesse jak pierwszy raz przybyła do konkordatu i nigdy nie zapomnę jej reakcji, gdy mnie pierwszy raz zobaczyła. Dziewczyna nie mogła uwierzyć w to, że ork jest pośród nich co mnie trochę rozbawiło, bo ja jako pierwszy ją przywitałem. Naprawdę wspaniała z niej kobieta i niestety jedyna z piękniejszej części konkordatu. Masz rację jestem druidem choć, niektórzy nazywają mnie szamanem, co mnie również rozbawia. Wiele się ostatnio wydarzyło w zgromadzeniu, ale jakoś ciągniemy dając z siebie wszystko. Mówił jadąc dalej, bo tak należało zrobić. Jednak skoro krasnolud zadawał pytania postanowił odwdzięczyć się tym samym.
- A, ty do jakiej organizacji należysz czy jesteś raczej wolnym strzelcem poszukującej okazji do zarobku?

Canis:
Byliście w porcie Odemo Mortis, jednak udaliście się aleją niewolników w kierunku północnym, by znaleźć drogę na południowy zachód i trafić do bram miasta.



Jest to długa ulica, przy której co rusza postawione są posągi symbolizujące przygniatający los niewolników. Aleja ciągnie się od portu aż do samej centralnej części miasta, mija dzielnicę mieszkalną aż wpada do rynku, na główny plac miasta "Vox Populi". Posągi ukazują niewolników słaniających się pod ciężarem prac, jeden z posągów pokazuje jaszczuroczłeka opartego klatką piersiową o łopatę, ręce bezwiednie zwisają z niej symbolizując jego wyczerpanie i brak sił, by móc ją dzierżyć. Kolejny posąg zaś ukazuje człowieka, nędzarza który odziany jedynie w poszarpane spodnie niesie na plecach kamienny blok jako tragarz, zaś jego mina wykrzywiona w bólu i rozpaczy. Dalsze posągi są analogiczne, pokazują różne rasy i klasy niewolników okazując ich ból i cierpienie, po każdej stronie alei stoją dwa posągi, które są inne, przysposobione złotem i złotymi ornamentami, dzierżą bat w swych dłoniach, są wyprostowane a z głową uniesioną do chmur. Pokazując wyższość i władzę, jaką sprawowali nad niewolnikami panowie. Aleja ma być przestrogą przed losem niewolniczym.

Wzdłóż alei między posągami usytuowane są stragany pełne warzyw i owoców z miejscowej dżungli, głównie tych drugich. w przemarszu w wyznaczonym kierunku towarzyszą wam urokliwe zapachy pochodzące od świeżych morskich ryb, małży i i ostryg, świeżo zerwanych z okolicznych puszcz owoców jak cytryny czy pomarańcze. Jednak waszą uwagę przykuwa uliczka prowadząca na południowy zachód, ku bramie, przez aleję mieszkalną miasta.

Kenshin:
Ork komentować wyglądu alei nie zamierzał, ale każda kultura ma swoje specyficzne zwyczaje a zwłaszcza stare kultury! Kenshin w sumie dobrze pamiętał, że niewolnictwo było tak niedawno tolerowane jeszcze na Valfden, ale na szczęście dobry król się opamiętał i zniósł niewolnictwo ku chwale ciemiężonej ludności. Orkowi całe miasto się nawet podobało, bo było bardzo nietypowe zupełnie inne jak Atusel, które również ma dostęp do morza. Ork tak jechał uliczkami starannie się przemieszczając do przodu, by nikogo nie potrącić. Pasterz stworzenia a zarazem przyszły druid poczuł zapach różnorakich cytrusów, owoców morza takich samych jakie były w jego ojczyźnie czyli   Trinrilenitu i już wiedział, że w drodze powrotnej kupi sobie specjałów ze swoich stron! Wtedy się nawet uśmiechnął. Jednak po chwili posmutniał, bo z nikim z tamtych stron nie rozmawiał od bardzo dawna. Ork tak sobie wspomniał swoje młodzieńcze życie, kiedy to zauważył tą uliczkę, która pozwoli opuścić towarzyszą całe zatłoczone miasto. Dlatego zawołał za towarzyszem - Teraz musimy skręcić, o tam - pokazał swoją czarną dłonią i lekko skręcił zbaczając z głównego traktu  w stronę bramy.



 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej