Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Wartownik Eharus
Silion aep Mor:
- Przecież ja nawet nie wiem jak tego się używa... - schował tablice do jednej z szerokich kieszeni płaszcza, może się płaszcz nie podrze... Podszedł do otworu i podskoczył, nie mógł dosięgnąć. Zdjął z pleców topór, podskoczył po czym zaczepił topór o krawędź włazu i podciągnął się na nim do góry. Gdy już był w magazynie odłożył topór na plecy i jednym energicznym pchnięciem nogą, zatkał właz płytą.- Kurde, nie miałem jak wziąć pochodni. To jak, zwiedzamy dalej czy wracamy?
Canis:
- Ja tam wracam, im szybciej pozbędziemy się poszukiwacza i odzyskamy nasze konie tym lepiej. - Powiedział i biorąc pochodnie, którą zostawił przy włazie zanim zszedł, ruszył na przód do wyjścia, pierw z magazynu, czy sali tortur, do więzienia, następnie do wyjścia z sali i na schody...
Poszukiwacz:
Dotarliście schodami do pierwszego pietra, gdzie przeszliście kawał drogi na przód i trafiliście na wyrwy, przy jednej z nich stał poszukiwacz dalej wpatrujący się w dal, bez kontaktu z rzeczywistością.
Canis:
Salazar rzucił pochodnię na zewnątrz pod nogi poszukiwacza, by następnie powtórzyć manewr z wyjściem. Podskoczył w górę chwytając rękoma za krawędź, by następnie podciągnąć się na niej i wyjść na zewnątrz. Podszedł do nieruchomego poszukiwacza i powolnie zdjął z ostrza wiązanie swojego ogiera, Pałasza. Czekał na Siliona.
- Znaleźliśmy tą tablicę.... Jesteś?
Silion aep Mor:
Krasnolud nie miał czego rzucić bo pochodnie zostawił w pracowni, seoją drogą ciekawe czy to nie wywoła pożaru. Bynajmniej, powtórzył manewr z podciągnięciem się przy pomocy topora i znalazł się znów na ziemiach wsi Mirty. Odetchnął pełną piersią świeżym powietrzem i wziął w dłonie lejce swego konia. Wskoczył na niego i wpatrywał się z oczekiwaniem w poszukiwacza. - Zdobyliśmy tabliczke... - rzekł do tajemniczego miecznika który w tej pozycji fajnie wyglądałby przed domem jako figura ogrodowa. Kto wie, może taką wcześniej miał prace, dorabianie jsko figura...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej