Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Wartownik Eharus
Canis:
Nazwa wyprawy: Kojący dotyk Enart. Wartownik Eharus
Prowadzący wyprawę: [member=40]Poszukiwacz[/member]
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: uczestniczenie w śpiewach karczemnych w nocy z dnia 26 na 27.03.21
Uczestnicy wyprawy: [member=3594]Salazar Trevant[/member] ; [member=26120]Silion aep Mor[/member] ;
Salazar Podjechał na swoim wiernym rumaku imieniem pałasz pod południowo-wschodnią bramę. Czekał na ewentualnego, drugiego członka wyprawy, oraz na Poszukiwacza, który być może udzieli więcej informacji w zaciszu, z dala od obcej widowni.
Silion aep Mor:
Trzeba być twardym... Nawet jak te postacie cie przerażają... - w duchu bał się tych 3-ch postaci. Tych dwóch z karczmy i ze statku. Bynajmniej wyszedł z karczmy i ruszył do domu gdzie przywiązał konia. Grzeczne zwierze stało pod domem i wcinało więdnące kwiaty z ogródka. Odwiązał go od płotka i wskoczył na grzbiet. - Wio Issei! - rzekł do konia, zwierze ruszyło przed siebie kierując się na miejsce spotkania. Po kilku minutach Sil i czarny niczym bezgwiezdna noc koń, dotarli do bramy. Podjechał do Salazara i kiwnął mu głową. - Jednak jestem... Ktoś mi wyjaśni co tu się dzieje? - zapytał.
Canis:
Stojąc gładził swego pałasza po grzbiecie. dłonią wyczuwał każdy mięsień szyjny, gardzieli, nóg i tułowia konia. drżał z zimna wyczekując wymarszu. napięte mięśnie, drżące i łaknące ruchu, prężące się były tylko oznaką, by wyruszyć czym prędzej.
- Nie wiem do końca... Sztuka skończona, czyli koniec śpiewu go przywołał, tego z kosą ktokolwiek to jest. Nieobecni tracą, czyli albo chodziło o nas, obecnych, albo o nieżywych. - Mówił wzruszając ramionami. - Kości wino i Mirty. Kości i wino rozrywka i zabawa połączona z Mirty, czyli musiał się tam bawić i to uczyniło go nędzarzem. Może hazard? Czemu to miejsce jest domeną śmierci. Podróże na Chatal i z niego dla jaszczurolduzi niosły śmierć, wielu ginęło tutaj pod jarzmem, Elsh Alash tłumaczył jak kiedyś szamani dracońscy ładowali kryształy, może wykorzystywali niewolników. Ale też ci co nie zdążyli przejść przez portal ginęli pod lawa i pyłami z erupcji wulkanów. Tak ja myślę.
Silion aep Mor:
Mężczyzna zainteresował się tematem.- Czyżby ci szamani ładowali kryształy energią życiową niewolników? Jest to w ogóle możliwe? Jak wiadomo lub nie, życie to wielkie coś, moc, potęga, kurcze, nie wiem jak to nazwać. - lekko speszył się. Jego koń był już troche zmęczony drogą powrotna z Ereno ale cóż, będzie musiał dać radę. Sil poprawił się w siodle i zacisnął dłonie mocniej na lejcach. - Co to była za piosenka i dlaczego zwabiła tą postać? Podejrzewasz może coś? - krasnolud pogłaskał konia po szyi.
Canis:
- Ja o tym za dużo nie wiem... Usłyszałem takie coś na wykładzie tego naszego jedynego starożytnego dracona, on mówił, że ich szamani poświęcali dusze ładujac kryształy. Gdy odnaleźli złoża takich naładowanych kryształów zakazali ładowania kryształów duszami uznając to za niecny czyn, przestępstwo... Taka hipokryzja, prędzej poświęcanie tysięcy ludzi, czy jaszczuroludzi czy kogoś tam było w porządku, gdy znaleźli złoża już nie. Piosenka traktująca o poległych na wojnie, albo ofiarach masowych mordów. Pieśń o śmierci go zwabiła. Myślę, czy czasem pieśń o miłości nie zwabiła by tego ze statku... trzeba kiedyś spróbować, no chyba, ze ten tajemniczy gość, poszukiwacz źródła tak jak my zresztą, już próbował.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej