Tereny Valfden > Dział Wypraw
Konno przez świat. Wycieczka w góry.
Silion aep Mor:
- Mówi ci to założyciel miasta. - zaśmiał się . - Owszem, niebezieczna. Trakt w górach nigdy nie jest bezpieczny. Urwiska, osuwiska, lawiny, potwory, bandyci, wąpierze i tak dalej. - powiedział spokojnym głosem do kobiety. Czas mijał a para zbliżała się do dużego lasu.
Armin:
- W takim razie chyba tłumów nie będzie w mieście... - powiedziała maurenka. Droga przebiegała jej spokojnie. Liście szumiały pod wpływem wiatru, ptaszki ćwierkały, a oni jechali przed siebie z dużą prędkością. Ciemnoskóra ujrzała w oddali las. Najwyraźniej będą przez niego przyjeżdżać.
Silion aep Mor:
- Czy ja wiem... - westchnął mężczyzna. - Wędrowanie po górach zawsze niesie ze sobą jakieś konsekwencje, mniejsze lub większe. Można zwyczajnie spaść z urwiska lub zostać napadniętym przez bandytów co nie znaczy że tak musi się stać. Poprostu zawsze jest ryzyko. - wytłumaczył. - No fakt, tłumów nie ma, mieszka tam dopiero ponad 500 mieszkańców których niewiadomo dlaczego, ciągle przybywa. - po tej wypowiedzi uśmiechnął się.
Zbliżyliście się do pięknego lasu. Koń musiał niestety zwolnić by się nie roztrzaskać o drzewa. Widoki musiały zapierać dech w piersiach młodej maurenki. Wjechaliście na utartą leśną dróżkę.
Armin:
- Czyli nie jest źle. - uśmiechnęła się dziewczyna. - Może Ereno będzie kiedyś sławne na całe Valfden... - dodała po chwili. Ciemnoskóra popatrzyła w prawą stronę i ujrzała piękne, mieniące się złocistą poświatą drzewa. Ziemia była pokryta ''dywanem'' z uschniętych, kolorowych liści. Paleta ciepłych barw towarzyszyła parze praktycznie przez całą drogę. Słońce przebijało się, by oświetlić drogę oraz, by ogrzać ostatnimi promieniami świat. Rytmiczne uderzenia kopyt konia dodawały uroku widokowi.
Silion aep Mor:
- Możliwe. Chciałbym tam kiedyś zamieszkać. - powiedział niekrytą ekscytacją w głosie. Jechaliście przez piękny las jeszcze przez kilka godzin zostawiając za sobą miasto królewskie, farme i inne zabudowania. Poczuliście jedność z naturą będąc z każdej strony otoczonym przez las. Po tych kilku godzinach galopu koń zatrzymał się pod drzewem by odpocząć. Zeskoczyliście ze zwierzaka. Silion przy pomocy uschniętych patyków rozpalił ognisko aby ciepłolubna kobieta mogła ogrzać trochę swe zziębnięte ciało. Przez całą drogę jej ciało było smagane przez uderzenia zimnego, jesiennego wiatru co wywoływało gęsią skórke. Mężczyzna z racji iż jest krasnoludem, nie odczuwał zimna lecz musi troszczyć się o maurenkę. Gdy Sil przywiązywał konia do drzewa do Armin podeszło małe, interesujące zwierzątko.
//14:08, 10oC
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej