Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dzień gniewu

<< < (18/40) > >>

Nessa:
//: Z Szarlejem "do zoba", a my lecim dalej :]

- A! Trójprzymierze! - radośnie zareagował Gustawo, za nic sobie mając nieprzyjemne spojrzenie łysego typa, który właśnie wyszedł z jednego domku. Zapewne niewielu chciałoby go spotkać w ciemnej uliczce, a o taką nie trudno tutaj. Drzwi od budynku, który łysy opuścił, były dość charakterystyczne i część z nich była ubabrana jakąś czerwoną farbą, lecz nijak nie przypominało to miejsca ze snu Florentiny.
- Nie jestem samobójcą, by ci powiedzieć - odparł pewnie, choć wciąż z uśmiechem bard, zdradzając tym samym, że na perswazję wampira jest całkowicie odporny.
Do nosa wampira, a nawet i Gustawo zaczęła dochodzić dość nieprzyjemna woń. Powietrze wokół zaczynało robić się wręcz duszące i mężczyźni musieli na nowo do niego przywyknąć. Spacer szedł im na tyle szybko, że już powoli wkraczali na mniej przyjazne tereny Podgrodzia. O dziwo, ludzi spotykali coraz mniej.

Dragosani:
Drago minął łysego i.budynek z czerwonymi drzwiami bez zwracania na to uwagi. Zauważył ich obecność, lecz nie uznał łysego za kogoś kto byłby w stanie mu zagrozić, więc zignorował go. Takie podejście do otoczenia mogło być dziwne, ale dla kogoś kto całe, bardzo długie życie był wojownikiem, było dość zrozumiałe. Wampir uśmiechnął się lekko. Taki skryty? To zobaczymy... pomyślał, gdy bard nie okazał się skłonny do odpowiedzi na pytanie. Szli dalej, a.Drago przygotowywał się. Fragment Krwawego Kryształu ukryty gdzieś tam w odcieniu wampira przebudził się. Antares pobrał z niego odrobinę mocy.  Gdy weszli na nieco mniej zaludniony obszar, rzucił zaklęcie Hipnozy.
- Uosh izaar. - Nie musiał mówić tego głośno, więc też tak nie zrobił. Skierował moc zaklęcia na umysł Gustawo.
- Na pewno mi nie powiesz co robiła Nessa po pijaku? - zapytał jeszcze raz. - Wiesz, wtedy gdy wypiła za dużo ginu i wyczyniała coś w Burlesce? - sprecyzował pytanie, aby zahipnotyzowany umysł wiedział o co chodzi.

Nessa:
- Dragosani - zaczął bard z uśmiechem lekko jedynie pokazującym wyższość, jaką w tej chwili odczuwał - W młodości nie chciałem być bardem...
Już Gustawo miał dokończyć, co to niby miało znaczyć, ale z jednej z ciemnych uliczek wampir usłyszał dość wyraźnie groźny i przestraszony głos. Najprawdopodobniej jakiejś staruszki. W zaułku znajdowały się cztery osoby. Dwie oddychały bez większych problemów, jedna była ewidentnie starsza, a jedna najprawdopodobniej chora. Więcej Dragosani nie mógł ocenić. Poza tym jeszcze, że oni nie zauważyli ich obecności.
- Nic więcej nie mam - to było dość niewyraźne, ale głos kobiety bardzo drżał.

Gustawo nic nie słyszał najpewniej, bo wciąż patrzył na wampira z uśmiechem.

3x łyse draby

Dragosani:
Czyli jednak nie zadziałał. Gustawo musiał gdzieś się szkolić w sztuce koncentracji. Aż dziwne, że ostatecznie wyrósł z niego bard. ÂŚwiat zawsze potrafi zadziwiać.
- I boisz się gniewu elfki? - zapytał Drago, nieco kpiącym tonem, aby zetrzeć uśmieszek z twarzy barda. Chciał coś jeszcze dodać, ale nie zdążył. Usłyszał jakieś głosy. Odepchnął barda (przez co zapewne został przez niego jeszcze bardziej znielubiany) i wpadł w uliczkę z której odbiegały owe głosy. Zatrzymał się u jej wylotu. To co się tutaj działo było dość oczywiste. Chwilowo zapomniał o niezmiernie ciekawej sprawie upitej Nessy. Może by tak spróbować zaczerpnąć informacji u samego.) źródła? Teraz jednak miał inną sprawę na głowie.
- A teraz przeprosicie panią za swoje nikczemne zachowanie, oddacie jej coście zabrali i oddalicie się - przemówił lodowatym tonem. - W przeciwnym wypadku będę niezadowolony. - Odrzucił połę płaszcza, kładąc dłoń na rękojeści szabli. Przy pasie bandyci mogli też zobaczyć pistolet, dawało więc im to trochę do zrozumienia z jakiego typu osobą mają do czynienia.

Nessa:
Mimo odepchnięcia przez bestię Gustawo delikatnie tylko się zachwiał i nie upadł. Możliwe, że nie tylko umiejętność koncentracji posiadł przez swoje krótkie życie. Ruszył za wampirem, choć oczywiście nie dotarł tam tak szybko.

- Ależ wielmożny panie - skłonił się najniższy łysy drab. Iście dworsko. - Nie chcieliśmy cię kłopotać. Ale jeśli trzeba, to oddaj nam to - wskazał na pistolet, nic sobie nie mając z maski czy szabli wampira, które w kimś normalnym obudziłyby choćby resztki zdrowego rozsądku - a odejdziemy w pokoju.
Pozostali mężczyźni podczas tej uprzejmej prośby wyciągnęli miecze i sztylety. Przemawiający, niezwykle elokwentnie jak na zbira, natomiast nie miał wyciągniętej żadnej broni, choć na pewno mógłby szybko to nadrobić. Staruszka stała między nimi. Była niziutka, ubrana w dość brudną sukienkę, a na ramionach i na głowie miała chustę. Drago skądś kojarzył tę twarz naznaczoną biegiem czasu. Jej oczy błyszczały w strachu. Ciężko byłoby określić, gdzie baron mógłby zobaczyć taką biedaczkę, ale pojawiło się coś, co mogło wiele wyjaśnić. Głód.

//: Babeczka stoi między nimi. W Twoją stronę wysunięty jest przemawiający drab. Drago ponownie jest głodny

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej