Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dzień gniewu

<< < (14/40) > >>

Dragosani:
Dragosani jednak nie ujął dłoni kobiety. Wstał. Odsunął ją lekko i dotarł do barku. Stamtąd wyciągnął jakąś szklankę, która na pewno tam była. Przy tych czynnościach zapewne był obserwowany przez całą czwórkę. Musiał tym wywołać zdziwienie. Mniej więcej takie jak nagle pojawienia się gromadki ludzi w czerwonych szatach i kapeluszach. Nikt się tego nie spodziewał.
- Ranka będzie niewielka, ale nie widzę powodu aby ją tak zostawiać - wyjaśnił. - Zobaczycie więc mały przykład wampirzej medycyny - dodał. Po tym, zanim ktokolwiek mógł się spostrzec i zareagować, wyciągnął sztylet. Jego ostrzem przejechał sobie po wnętrzu prawej dłoni. Trochę krwi spłynęło do naczynia. Antares schował sztylet i podszedł że szklanką do kobiety. Uśmiechnął się lekko.
- Postaram się być delikatny - zapewnił ją. Wziął jej dłoń w swoją prawą. Wymierzył i ugryzł ją w nadgarstek. Jego kły były ostre. Fiorentina mogła poczuć tylko delikatne ukłucie. Drago naprawdę się starał zrobić to łagodnie. Miał też pewne doświadczenie w różnych technikach gryzienia różnych istot, więc powinno mu to się udać. Pociągnął łyk krwi kobiety. Rana, którą sobie sam zadał, natychmiast się zregenerowała. A Drago wypatrywał w umyśle wspomnienia snu Florentiny. Po chwili oderwał się od jej ręki. Uniósł trzymaną w dłoni szklankę i wylał kilka kropel własnej krwi na ranki kobiety. Powinna ona je zaleczyć. Ale cóż takiego Drago ujrzał?

Nessa:
Drago ujrzał dokładnie to, o czym powiedziała Florentina. Jednak, mając przed sobą obraz, mógł łatwiej zidentyfikować miejsce, w którym pojawił się jeździec. Oczywiście, gdyby tam trafił. W innym przypadku wyglądało to jak dość szeroka (jak na tamtą okolicę) uliczka valfdeńskiego podgrodzia. Florentina dobrze je zapamiętała i trafiła w punkt, zauważając, że jest to jeden z najpóźniej powstałych obszarów. Zniszczony i zaniedbany.
W jeźdźcu czy młodzieńcu nie dostrzegł niczego charakterystycznego. Choć ten pierwszy mógł wywołać w Dragosanim same najmniej przyjemne odczucia.
I bardzo niebezpieczne uczucie głodu.
- I jak? - zainteresował się bard. Sama Florentina przyglądała się miejscu, w którym jeszcze przed chwilą była rana.

//: Drago, burczy Ci w brzuchu i to tak bardzo

Dragosani:
Sensację żołądkowe były dość nietypowe. Drago odstawił szklankę na i usiadł. Wyciągnął jedną ze swoich fiolek z krwią, aby stłumić te dziwne wrażenia w brzuchu. Krew dobra na wszystko, każdy lekarz będący wampirem to powie. Odkorkował ją i pociągnął łyk.
- Widziałem to o czym opowiadała Fiorentina - przemówił w końcu. - Jeździec przed którym padali mieszkańcy Podgrodzia. Wspomnianego młodzieńca też widziałem. Wszyscy wydawali się opadać z sił jakby... hmm... - Zamyślił się. Spojrzał na fiolkę z krwią. Szklana powierzchnia ukryta była w skórzanym futerale. Dzięki temu nikt nie widział jej zawartości, więc wampir mógł równie dobrze pić mleko. - Jakby jeździec był uosobieniem głodu. Wszędzie gdzie się pojawił, napotkane osoby odczuwalny głód. I to skrajny. Nawet ja, tylko widząc cień snu Florentiny, zacząłem odczuwać głód. - Uniósł lekko fiolkę, aby ją pokazać.
Tracę:
0,3 litra krwi wilka.

Szarleǰ:
Wtem po pomieszczeniu rozległ się niebezpieczny odgłos burczenia, dochodzący prosto z brzucha kanclerza. Jego mała obsesja spowodowała, że miast najeść się w karczmie do syta, to tylko podłubał w dziczyźnie i teraz musiał zmagać się z nieprzyjemnym uciskiem w żołądku.
- Też to chyba poczułem... - oznajmił z przepraszającym wyrazem twarzy.

Nessa:
O dziwo nikt nie popatrzył z niepokojem na wampira, mimo że wszyscy wiedzieli, że głodny wampir nie zwiastuje nic dobrego. Wydawało się, jakby to zignorowali przytaknięciami. Może takie gesty miały odsunąć od nich poczucie zagrożenia?
Natomiast Florentina od razu zwróciła się do Szarleja:
- Niestety w Burlesce nic nie mamy. U nas głównie napitki - wzruszyła ramionami, dając tym samym znać, że nie mieszka w tym domu.
- Poznałbyś to miejsce? - zapytała po chwili Nessa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej