Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzień gniewu
Dragosani:
Drago prychnął. Takiego pytanie nie spodziewał się po elfce.
- Można wmówić innym, że się to potrafi i w ten sposób ich oszukać - odpowiedział, sugerując, że raczej średnio wierzy w różne przepowiednie, przeznaczenie i tym podobne.
- Można jednak zainspirować się snem, czy innymi halucynacjami i samemu ukształtować tę przyszłość. Ale wszelkie proroctwa i przepowiednie są dla mnie mocno naciągane - powiedział jeszcze. I popił piwa, aby podkreślić swoją wypowiedź.
- Ale teraz mam wizję, że powiesz iż jednak się w jakimś stopniu mylę - dodał z krzywym uśmieszkiem.
Nessa:
- Mieliśmy dokładnie takie samo zdanie - odparł Gustawo, nie czekając aż Nessa zareaguje. Ona natomiast przyzwoliła mu na odpowiedź i upiła trochę swojego wina. - Jest jednak w tym mieście osoba, która twierdzi, że to potrafi. Oczywiście sama nie może wywołać takiego snu, ale jeśli on już się przydarzy...
- A my mamy takie jakby hobby - wtrąciła się Tinuviel. - W wolnej chwili sprawdzamy jej sny. Gustawo i tak często ją odwiedza, więc szybko się o nich dowiadujemy - dodała z uśmiechem. Nawet Szarlej, znając Nessę od kilku minut, mógł mieć pewność, że jej komentarz był wyjątkowo złośliwy.
- Jestem bardem, więc miłuję sztukę. Dlatego tak często ją odwiedzam - odparł oburzony. Długoucha na to uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Schowała się na chwilę za kuflem wina, by odpowiedzieć wampirowi po kilku łykach trunku. Może to niegrzeczne, że pije sama? Jednak kobiecie nie wypada proponować picia alkoholu. Chyba.
- Jeźdźcy to właśnie część jej snu. Znaczy kilku snów. Czterech konkretnie. Ale wszelkie szczegóły poznamy dopiero na spotkaniu z nią.
- Może się zabierzecie z nami? - wypalił Gustawo, co spotkało się z wyjątkowo karcącym spojrzeniem Nessy.
- Nie zabiera się tak wyjątkowych person w takie miejsce - syknęła, zapominając zupełnie o odwróconej psychologii. Po takiej reakcji Szarlej i Dragosani szczególnie będą chcieli z nimi pójść.
- A ja myślałem, że po to one są stworzone!
Szarleǰ:
Szarlej na wieść o miejscu, którego nie powinien odwiedzać, wychylił się zza kufla i wpił wzrok w Nessę. Po chwili przeniósł spojrzenie na Gustawo i z powrotem na elfkę.
- Myślę, że jako radni królewscy powinniśmy przyjrzeć się temu bliżej - przedstawił Dragosaniemu. - Osobiście chętnie odwiedzę waszą przyjaciółkę, na pewno będzie ciekawie.
Po chwili wzrok kanclerza z powrotem powędrował we wnętrze kufla, a jego lico schowało się za denkiem.
Dragosani:
Drago dokończył swoje piwo. Kończenie piwa było momentem wyjątkowym. Pełnym satysfakcji po wypiciu wyśmienitego trunku, ale i smutku z racji tego, iż ów trunek się skończył. No i początkiem pościgu w ustronne miejsce, gdy już ów trunek uprze się, aby wydobyć się z ciała. Była w tym pewna symbolika. Coś się kończyło, by w konsekwencji miało zacząć się coś nowego. Jak w życiu. Był to dobry materiał na jakiś głęboki wiersz czy tez obraz. Tak, idealny temat. Kolejna ludzi stojąca przez wychodkiem. "Wychodek i ludzie" autor nieznany. Gdyby wampir potrafił malować może pokusiłby się o stworzenie takiego dzieła. W sumie nigdy nie jest za późno, szczególnie dla istoty, która ze starości czy choroby nie umrze. Rozmyślając nad tym, Antares dobierał się powoli do butelki ginu. Trzeba było ją chociaż napocząć, aby karczmarz się nie obraził. Dragosani jak zwykle troszczył się o uczucia innych! Słuchał przy tym słów towarzyszy.
- Cóż, wampiry słyną z odwiedzin u niewiast. Każdy wie, że uwielbiamy zakradać się nocą pod postacią nietoperza do ich sypiali, aby spijać ich dziewiczą krew. Z tym dziewictwem to nie jest w sumie warunek konieczny. Ale mogę chyba zrobić wyjątek i odwiedzić tę osobę już teraz. - W końcu otworzył butelkę. Spojrzał jak tam inni radzą sobie z własnym alkoholem. Nie żeby ich popędzał, czy coś. Powąchał gin i skrzywił się lekko. Ale cóż, jak to mówią, dobry alkohol musi wykrzywiać mordę. Drago był pewien, że gdzieś słyszał takie powiedzenie. Chyba od jakiegoś żula.
- Ale coś kojarzę podobną sprawę - powiedział. - Pamiętasz, Nesso? Było to przed twoim zniknięciem. Jakiś gość podobno przewidywał przyszłość. Ale nie udało się go zdemaskować.
Nessa:
- Radni królewscy... - mina elfce widocznie zrzedła, ale szybko się zreflektowała uśmiechem. Powstrzymała się nawet od nieuzasadnionego nienawistnego spojrzenia w kierunku Draga. W końcu sama mogła skojarzyć imię ze stanowiskiem. Szczególnie, że było ono charakterystyczne i oryginalne. Imię, a nie stanowisko.
- To prawda, że dziewicza krew lepiej smakuje? Do ballady potrzebuję eksperta w tej dziedzinie - skłonił się lekko Gustawo, próbując odwrócić uwagę od Nessy, która właśnie zaczęła dostrzegać dziesiątki komplikacji w osobie kanclerza koronnego. Bard zdawał się je zupełnie ignorować. Co będzie, to będzie. Może Szarlej nie wyciągnie konsekwencji z tego, co nastąpi.
Na pytanie Antaresa Tinuviel skinęła z lekkim uśmiechem. Bardzo dobrze pamiętała tamtą sprawę i szczerze żałowała, że to się tak potoczyło. Swoją drogą ciekawe co z kruczym niziołkiem.
Do stołu podeszła ulubiona kelnerka Szarleja i Dragosaniego, niosąc sporą tacę z mięsem dzika. Oczywiście nie mogło być to całe zwierze. Były to za to całkiem spore plastry mięsiwa. Odłożyła ją, uśmiechnęła się i już po chwili jej nie było.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej