Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzień gniewu
Dragosani:
Dragosani oczywiście również ruszył do stolika. Przed tym oczywiście wziął swój kufel piwa i butelkę ginu. Alkoholu nigdy za wiele, szczególne jeśli można nim upić elfkę i wyciągnąć z niej jakieś kompromitujące informacje. Przeszedł przez sale karczmy, czasem nieco się rozpychając. Nie będzie przecież omijał jakiś pijaczków, którzy nieumyślnie weszli mu w drogę. W końcu dotarł do wspomnianego stolika. Postawił butelkę na jego środku, kufel zaś przez wolnym krzesłem, które w chwile po tym niewolił.
- Co tam, Nesso? - zagadał do elfki. - Jak tam leśne sprawy Konkordatu? - dodał jeszcze. Zawsze to dobry początek rozmowy. Albo i nie, ale co tam.
Szarleǰ:
Kruk, o którego kruczej naturze nikt nie wiedział, wstał z krzesła, co by nie wyjść na totalnego buraka i podał dłoń Tinuviel. Uśmiechnął się do niej szeroko, może nawet tajemniczo, choć większą aurą tajemniczości otaczały się valfdeńskie koguty niźli sam kanclerz. Przynajmniej tak się mogło wydawać.
- Szarlej, miło mi poznać.
W zasadzie nie wiedział co miałby jeszcze powiedzieć, kompletnie nie znając Nessy. Usiadł więc z powrotem i ukrył twarz za kubkiem, wlewając do gardła jeszcze więcej piwa. Wolał oddać pałeczkę Dragosaniemu.
Nessa:
Gdy już wszyscy zasiedli i Dragosani zadał pytanie o Konkordat, Gustawo bez większego skrępowania zaśmiał się.
- Tyle leśnych spraw, a ty jeszcze sobie jeźdźców na głowę sprowadzasz? - zakpił, lecz Tinuviel zupełnie go zignorowała. W żaden sposób nie dała po sobie poznać, czy to pytanie wywołało u niej jakiekolwiek emocje. Można by wręcz uznać, że nie zostało ono zadane.
- Mamy pewne problemy. Progana zapewne znacie lub o nim słyszeliście. - Drugą możliwość ewidentnie skierowała w stronę Szarleja, o którym nie wiedziała, że jest kanclerzem. Nessa za względu na wyprawę w Revar z Gunsesem i przemiany w Konkordacie nie orientowała się w zmianach zachodzących na wyspie. Chociaż gdzieś świtało jej jego imię. Zapewne niedługo skojarzy, skąd je zna. - Choruje i przez to muszę go częściowo zastąpić. Nie wiem, co Rada planuje zrobić z jego obowiązkami, ale w najbliższym czasie nie będzie mógł ich wykonywać - długoucha widocznie posmutniała, lecz już po chwili próbowała to zamaskować i kontynuowała grzecznościową rozmowę:
- A my wam nie przeszkadzamy? Bo Gustawo - podkreśliła delikatnie jego imię z uśmiechem - potrafi być nietaktowny.
- To jest nietaktowne Tinuviel! - oburzył się jej towarzysz, chociaż nie na długo. Widocznie znali się z elfką nie od dziś.
Dragosani:
Drago szybko rzucił okiem na Szarleja. Rada zajmowała się właśnie sprawą Progana. A konkretnie robił to właśnie Kanclerz. Ale to też raczej nie był temat do rozmów w karczmie. Były wszak o wiele lepsze tematy. Jak choćby ci "jeźdźcy". Coś to musiało oznaczać. Antares jakoś tak czuł.
- Widziałem o wiele bardziej nietaktowne osoby - odpowiedział. Była to prawda. Chociażby ci, którzy ukrzyżowali Draga. Było to bardzo nieeleganckie zachowanie z ich strony. Jednak Drago nie przywołał tego jako przykład. Wyszczerzył się lekko.
- Ale czy nietaktownym będzie zapytać o tych "jeźdźców"? Co ty kombinujesz, Oczko? - zapytał Drago posługując się pseudonimem elfki z pamiętnego zadania.
Nessa:
Nessa zerknęła jedynie na Gustawo, a gdy on skinął, odpowiedziała pytaniem na pytanie:
- Sądzisz, że można wyśnić przyszłość?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej