Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzień gniewu
Dragosani:
Dragosani wszedł do chaty, gdy tylko zaskoczony medyk zaprosił ich do środka. Noże nieco niechętnie, ale cóż. Wielkiego wyboru nie miał. Rozejrzał się po małym pomieszczeniu, łowiąc wzrokiem jego szczegóły. Zerknął nawet na książkę, którą medyk musiał czytać, ale nie uznał jej za istotną. Wampir stłumił zawrót głowy wywołany ostrym zapachem ziół. Byłoby średnio tak tutaj paść pod jego wpływem. Chociaż wystraszona reakcja elfki byłaby zapewne bardzo zabawna, idealna wręcz do opisywania jej na liczne sposoby w czasie posiadówek w barach.
- Moją towarzyszkę chyba znasz - zaczął wampir. - Ja zaś jestem Dragosani Antares, Hetman Koronny. Interesują mnie pewne aspekty sprawy, o której rozmawiałeś wczoraj z moją towarzyszką. Zajmowałeś się sprawą zgonów wywołanych nienaturalnym głodem. Ile było takowych? W jakich rejonach miasta? Im dokładniejsza lokalizacja, tym lepiej. Robiłeś sekcje ofiar? - zasypał medyka pytaniami.
Nessa:
Mężczyzna przytaknął i podrapał się po orlim nosie. Znał Nessę, ale wyczuwalnie nie darzył jej sympatią. Zresztą, biorąc pod uwagę jego minę i zachowanie, można przypuszczać, że nie darzył sympatią nikogo. W żaden sposób natomiast nie okazał jakoby tytuły Dragosaniego robiły na nim wrażenie. Bardziej zainteresowany był jego twarzą, lecz musiała to być zawodowa ciekawość. Do medyka raczej wampiry zbyt często nie przychodzą.
- Nigdy nie mówiłem o nienaturalnym głodzie - obdarzył Tinuviel krótkim i bardzo nieprzyjemnym spojrzeniem. - Po prostu ostatnimi czasy umierali z głodu ludzie, mimo że sytuacja na podgrodziu nie jest wyjątkowa. Bywało gorzej, krótko mówiąc - uciął temat. Gdy cisza trwała o kilka sekund zbyt długo, przerwała ją Nessa:
- A reszta pytań? Czy były to osoby tak biedne, że mogły umrzeć z braku pożywienia?
- Skoro umarły z głodu, to chyba oczywiste, elfko - ostatnie słowo wypowiedział niezbyt życzliwie. - Nie byli to jednak żebracy. Chociaż i tacy się zdarzali, ale to tutaj norma i nic dziwnego. Liczb ani lokalizacji nie podam. To nie jest dzielnica szlachecka - zdawało się, że medyk z trudem powstrzymał się od prychnięcia. - Tutaj codziennie umierają ludzie, którymi nikt się nie interesuje. Lub nikogo nie mają, lub bliscy nie mają nawet jak zapłacić za pogrzeb. A na sekcje nikt nie ma czasu poza niektórymi przypadkami. ÂŚmierć z głodu takim nie jest.
- Jest ktoś, kto mógłby nam powiedzieć więcej o tych osobach?
- Ponoć jest taki jeden... - zastanowił się. - Był zainteresowany ciałami. Lecz o to chyba lepiej zapytać na cmentarzu, choć nie wiem, czy to miejsce można tak nazwać. Ja go pognałem. Podejrzewam jednak że grabarz wolał grzywny od jakiejkolwiek moralności.
Dragosani:
Dragosani musiał odetchnąć. Nie z ulgi, lecz aby opanować nerwy. Medyk jakoś je pobudzał. Pewnie po prostu taki to typ człowieka. Jedyna przydatna informacja w zasadzie odnosiła się do osobnika, który to interesował się ciałami. Chociaż zabawna była ciekawość zawodowa medyka względem samego wampira. Ciekawe jakby zareagował widząc świecąca łapkę?
- Skoro interesujemy się tym, to chyba nie jest to takie oczywiste, medyku - odparł wampir równie niezbyt życzliwym tonem jakim medyk zwrócił się do elfki. Nie wyjaśnił nic więcej. Niech ma zagwozdkę!
- Gdzie znajduje się ten nie-cmentarz? - zapytał. Można było tam popytać. - I na pewno nie jesteś w stanie podać chociaż szacunkowej liczby takich zgonów w ostatnim czasie? Zgonów z głodu osób, które jednak jadły, więc ów głód był dość dziwny?
Nessa:
- Wiem, gdzie to jest - odpowiedziała za medyka Nessa. Istotnie była tam raz. Po śmierci swojej sąsiadki poszła tam, by zanieść kwiaty. Nie była zbyt zaprzyjaźniona z tą staruszką, leczy była ona dla niej swego rodzaju nieodłącznym elementem podgrodzia i okolicy wokół jej własnej chatki. Zatem chciała ją pożegnać. Nigdy więcej jednak nie zawitała na tamten cmentarz. Nie miała po co, a po za tym to miejsce było jednym z najmniej przyjemnych, które Tinuviel odwiedziła w swoim życiu.
- Nie. Jeśli trafiają mi się jakieś trupy, to głównie muszę sprawdzić, czy przypadkiem nie umarły na jakąś zakaźną chorobę. Wtedy należy to zgłosić. Podobnie jak morderstwo. Wiele ciał mi się przewija codziennie - medyk wzruszył obojętnie ramionami. - Ale jak sięgam pamięcią to w ciągu minionego miesiąca przypominają mi się cztery... Nie, pięć takich osób.
- Teraz natomiast raczcie wybaczyć - ton mężczyzny był gość kpiący - ale praca mnie wzywa. Zajmuję się żywymi głównie, a nie trupami i to oni na mnie czekają.
Dragosani:
Drago kiwnął lekko głową do Nessy, coby elfka wiedziała, że zrozumiał. I że zapewne będzie miała tam go właśnie zaprowadzić. Nie na to jak poranna wizyta na cmentarzu!
- W takim razie nie będziemy cię dłużej zatrzymywać. Postaraj się, aby twoi pacjenci pozostali żywi - powiedział i znów kiwając na elfkę wyszedł.
- Stary burak - skomentował, gdy już wyszli. - No, ale prowadź. Trzeba pogadać z tym grabarzem - powiedział. Nie ruszał się jeszcze. Nie wiedział w którym kierunku jest ten cmentarz. Uśmiechnął się. - Po drodze możesz opowiedzieć mi o swojej przygodzie w Burlesce po wypiciu ginu. Gustawo za bardzo się ciebie obawiał - grzecznie poprosił.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej