Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dzień gniewu

<< < (29/40) > >>

Dragosani:
- Jeśli samo popytanie niewiele nam da, to mam jeszcze jeden pomysł. Ale o tym w odpowiednim czasie - powiedział jeszcze wampir. Też pociągnął łyk wina, coby nie być gorszym od elfki. Jeszcze tego by brakowało!
- Przyda się także mapa, czy ten plan miasta. Im bardziej dokładny, tym lepiej. Moglibyśmy zaznaczać na nim miejsca w których żyją ofiary snu. Może wyniknie nam z tego jakiś wzór? - podsunął myśl.
- Do tego warto by chyba porozmawiać z jakimś medykiem, który zajmował się tymi zgonami na Podgrodziu. I mówiąc "porozmawiać" mam na myśli "przesłuchać. Może zauważył coś nietypowego, lecz nie uznał za stosowne o tym mówić? Można też go uczulić na pewne aspekty sprawy. Oczywiście nie wyjawiając szczegółów. Należałoby także ustalić plan tego "popytania". Gdzie idziemy, którędy, o co pytamy i czego szukamy?

Nessa:
Z tym że to Florentina wypiła wino, a nie Nessa! Tyle kobiet w życiu Dragosaniego, że aż mu się one mylą.

- Na jutro będę mieć plany - zgodziła się z wampirem właścicielka Burleski. Nigdy by o tym tak nie pomyślała. ÂŻe to wszystko może mieć jakiś wzór.
- Znam tego medyka. Czasami pomaga w szpitalu. Z tego jednak, co wiem, może być problem. Na podgrodziu pracuje wiele znachorek i innych pseudomedyków, co to nerki od śledziony nie rozróżniają. Zapewne wiele rodzin się do nich zwróciło. Ale możemy od niego zacząć. Zawsze może nam naświetlić sprawę, bo to dość konkretny gość, choć lepiej nie wspominać mu o proroczych snach. Wyśmiałby nas.
- To jak? Dragosani z Nessą zajęliby się tym medykiem, my roześlemy wici i też później ruszymy w miasto - uśmiechnął się Gustawo - by wieczorem ponownie zebrać to, co ustaliliśmy?
- O ile Dragosani - zwróciła się do wampira Florentina - nie jest niczym zajęty. Ja nie chcę kłopotać, a jesteś w końcu hetmanem i zapewne masz mnóstwo obowiązków.

Dragosani:
- Od mniej istotnych obowiązków mam ludzi - odparł wampir, mając na myśli chociażby Jana i Respeva. - Poza tym, jako członek Rady Królewskiej, mam w obowiązku dbanie o dobro i bezpieczeństwo obywateli królestwa. A jeśli rozwiązanie sprawy tajemniczych śmierci nie jest dbaniem o ich dobro i bezpieczeństwo, to już nie wiem czym ono jest. - Może brzmiało to nieco dumnie, ale co tam. Przynajmniej elfka będzie miała powód do śmiechu. A bard inspirację do zełganej ballady.
- Zaczynamy jutro? - zapytał wampir. - Teraz w nocy i tak się niewiele dowiemy. - W sumie i tak było hemis, więc nie było specjalnej różnicy co do pory doby.

Nessa:
Długoucha przytaknęła wampirowi.
- Spotkajmy się u mnie skoro świt. Ten medyk z samego rana tylko znajduje się na podgrodziu, bo później zwykle dorabia sobie w szpitalu - wyjaśniła wczesną godzinę spotkania, po czym, uświadamiając sobie, jak niewiele czasu na sen jej pozostało, wstała, sugerując tym samym, że musi już iść. W kościach czuła, że jutrzejszy dzień będzie o wiele bardziej męczący. Chodź może to kwestia hemis?
- Poczekaj - wraz z elfką wstała i Florentina. Na jej ustach błąkał się delikatny i radosny jak na minione wydarzenia uśmiech. - Mam coś dla was - po tych słowach skierowała się do pokoju, w którym rozmawiali wcześniej. Gdy wróciła, wydawało się, że nic się nie zmieniło. Kobieta nawet nic nie niosła. Podeszła do Nessy i poleciła jej, by wyciągnęła przed siebie dłoń. Elfka dość posłusznie to zrobiła, a właścicielka Burleski upuściła na nią niewielki przedmiot. Gustawo nie mógł widzieć, co to jest. Dragosaniemu natomiast mignął niewielki kształt, lecz na razie nie mógł go rozpoznać. Następnie Florentina podeszła do siedzącego barda, zostawiając Tinuviel z dość zaskoczoną miną i jemu również coś wręczyła. Po kilkusekundowej chwili zawahania zwróciła się również do wampira.
- Wiem, kim jesteś, Dragosani. Oczywiście nie w pełni, bo tak nie można powiedzieć o żadnym człowieku. Jednak chodzi mi o funkcje, które sprawujesz. Liczę, że nie będziesz działał przeciwko moim interesom - powiedziała bez uśmiechu i wręczyła wampirowi niewielki przedmiot. Wielkości grzywny. Dość fantazyjny, lecz wykonany całkiem sprawnie.
- Przy drzwiach powiedzcie "Mam klucz" i pokażcie to staruszkowi, a wpuści was do Burleski o każdej porze dnia lub nocy. Będziecie tu zawsze mile widziani.


Dragosani i Nessa otrzymujecie:

--- Cytuj ---Nazwa: wisiorek będący kluczem dostępu do Burleski
Opis: wisiorek wielkości grzywny. Ciężko określić z jakiego metalu jest wykonany, lecz nie wydaje się ani szczególnie tani, ani drogocenny. Nadaje się do zawieszenia na łańcuszku lub rzemyku. Wykonany jest dość starannie, lecz nie idealnie. Jest prezentem od niejakiej Florentiny w geście zaufania. Pokazując go, można dostać się do Burleski obojętnie o jakiej porze i bez znajomości hasła.
--- Koniec cytatu ---

//: Jeśli chcesz, to możesz już przeskoczyć do spotkania o świcie:]

Dragosani:
- Wspaniale - stwierdził sucho wampir na informację, że powinni spotkać się z medykiem z samego rana. Ranek wzbudzał w nim pewną wewnętrzną niechęć. Oczywiście nie zamierzał dyskutować, skoro trzeba było.akurat wtedy spotkać się z tym człowiekiem (albo i nie do końca człowiekiem), to zamierzał właśnie wtedy to zrobić.
Następnie, gdy elfka chciała już opuścić zgromadzenie, Florentina przyniosła im wisiorki, które miały pozwolić im na wejście do Burleski. Mogło to okazać się przydatne, szczególnie w sytuacji jaką napotkali wcześniej. Nie mogą wszak cały czas grzebać w umyśle staruszka. Kto wie jaki miałoby to efekt po dłuższym czasie? Antares przyjął wisiorek.
- Dziękuję za zaufanie i obiecuję, że nie będę działał na twoją niekorzyść. - Zawiesił wisiorek na szyi, tuż obok tego zrobionego z demonicznych rogów. - Oczywiście jeśli i ty nie będziesz działać na niekorzyść królestwa - dodał z uśmiechem. I tak mniej więcej skończyło się to spotkanie. Rozeszli się, aby spotkać się rano.

Z samego rana Dragosani zjawił się na Podgrodziu. Zmierzał do domu Nessy. Było hemis, więc było ciemno. Dzięki temu wampir czuł się dobrze. Czego raczej nie mógł powiedzieć o innych. Hemis było ciemne i zimne. Dla zwykłych śmiertelników był to średnio przyjemny czas. Ale nie dla Bestii. Drago dotarł do chatki elfki i zapukał do drzwi, zastanawiając się, czy długouche dziewczę już wstało, i czy nie będzie musiał budzić go wiadrem zimnej wody wylanej na elfią głowę. Nie był wszak księciem, aby budzić niewiasty pocałunkiem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej