Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzień gniewu
Nessa:
- Lub ty, w przeciwieństwie do niego, widziałaś to wszystko z perspektywy obserwatora - dodał Gustawo, zgadzając się z tym, co powiedział Dragosani. - W końcu on wydawał się być ofiarą. I twierdzi, że schudł. Ale to pewnie nieistotne.
Nessa z zaniepokojeniem popatrzyła na barda, a następnie na Dragosaniego. Swoją drogą długoucha była bardzo ciekawa, czy wampirowi dokuczał jeszcze głód. A jeśli tak, to czy ma fiolki z krwią. Bo Gustawo nie wydawał się być pogryziony. Nie żeby Nessa podejrzewała Antaresa o tak kiepski gust. Ale przed chwilą widziała, do czego jest zdolny. Jego ofiara nawet by nie pamiętała, że go spotkała. Dość przerażające.
- Niedobrze... - zamyśliła się Florentina, która podobnie jak Tinuviel liczyła zapewne, że nikt niczego nie znajdzie i wszystko rozejdzie się po kościach. w końcu tamten sen wydawał się wyjątkowo niemożliwy do spełnienia.
- Ja nic nowego nie znalazłam - zwróciła się bezpośrednio do Florentiny, gdyż tylko ona mogła wiedzieć, co "starego" znalazła Nessa. Dopiero po chwili zwróciła się do mężczyzn:
- Na podgrodziu ostatnimi czasy umierają z głodu ludzie. Często są to całe rodziny. Rozmawiałam już o tym ze znajomym medykiem ze szpitala. Bo problem polega na tym, że oni jedzą. Znaczy... że nie brakuje im jedzenia. Ale z czasem potrzebują go coraz więcej i więcej, a mimo to jakby usychają.
- Z głodu?
- Nie ma obecnie żadnych badań dotyczących głodu, więc ciężko powiedzieć. Po prostu nagle chudną, mimo że jedzą. Rozmawiałyśmy z już o tym z kilkorgiem mieszkańców. Nic szczególnego się tam nie dzieje, a tamte rodziny, tamci ludzie niczym się nie wyróżniają. Nie wiem, jak to ugryźć.
- Zacny dobór słów.
Dragosani:
Antaresowi drgnęły lekko kąciki ust. Dobór słów elfki naprawdę był dość zabawny. Jednak całą sytuacja już średnio. ÂŻycie na Podgrodziu było ciężkie nawet bez nadnaturalnego pasożyta, żerującego na mieszkańcach.
- Może jeździec nie pojawia się tyle na Podgrodziu, co w snach ofiar? - zasugerował. - Wydają się oni bez znaków szczególnych, nic dziwnego nie ma miejsca. Z pozoru. Po prostu nawiedzają ich te sny i z czasem umierają. W takim przypadku następną ofiarą może być ten młodzik z którym rozmawialiśmy - przedstawił naprędce stworzoną teorię.
- Zaś twój sen... - zwrócił się do Florentiny. - Może być wyjątkowy. Pokazywał nie samego jeźdźca, ale też "miejsce akcji" - Podgrodzie. Odczuwałaś po nim dziwny głód? - zapytał kobiety.
Nessa:
- O snach też wspominałam. Nikt nie mówił, jakoby ofiary wcześniej wspominały o jakimś jeźdźcu...
- Ten młody też nie uważał, by sen był istotny - wtrącił się Gustawo, a Nessa pokiwała głową.
- Głód? Rzeczywiście - zadumała się na chwilę, stukając palcami po blacie stołu. Dość nerwowo. - Szczególnie, gdy widziałam postać tego jeźdźca. W jaki sposób tyle osób może być połączonych? I to śniąc!
- Hola, hola! - głos Tinuviel lekko się uniósł. - Wiemy o dwóch snach. To może być przypadek! Siła sugestii! Czasami tak mam, że rano wydaje mi się, że perfekcyjnie pamiętam swój sen, a gdy chcę o nim opowiedzieć to pach. Pustka. A następnie, gdy słyszę czyjąś opowieść, to się z nią identyfikuję.
- Dzięki za historię życia. To może ty jesteś podatna na sugestie - powiedział z uśmiechem bard, który nie wiadomo kiedy wstał i ruszył do baru po wino. Wrócił z butelką i czterema kielichami. Całkiem zwinnie trzymanymi, trzeba dodać. - To może być jakaś przełomowa sprawa! - dodał dość stanowczo.
- Każdy poprzedni sen wytłumaczyliśmy racjonalnie - odparła równie mocno Nessa.
Dragosani:
- Prorocze sny rzeczywiście są bardzo racjonalne - odparł wampir, szczerząc ząbki do Nessy. Taki paskudnik z niego! Rozmyślał cały czas nad tą sprawą. Miała niby kilka wątków, których jako tako można było się złapać, lecz cała reszta była całkowita tajemnicą. Przede wszystkim: kim lub czym był ów jeździec i jak można było go powstrzymać?
- Lecz w tym przypadku nie możemy mówić o proroczym śnie - powiedział po chwili. - Obecność jeźdźca nie jest przyszłością, lecz teraźniejszością. Nie jest to też... em... zdalne zbieranie informacji z odległych miejsc. Określiłbym to raczej jako... żer. To coś czym jest jeździec upatrzyło sobie kilka ofiar i na nich żeruje poprzez sny. Możliwe, że wysysając z nich energię samo się pożywia. Stąd głód. Coś jak wampir... - Ach, ten piękny uśmiech Antaresa! - Z tym, że bardziej podstępnie. Hm... może warto by przeprowadzić wywiad w mieście na dość szeroką skalę? Określić kto miewa takie sny, w jakich rejonach miasta mieszka. Pomogłoby to wyznaczyć zasięg występowania tego zjawiska.
Nessa:
Nessa w odpowiedzi na pierwszy komentarz posłała jedynie dość gniewne spojrzenie w stronę wampira. Jednak już po chwili wyglądała i zachowywała się jak zwykle. Długo to ona nie chowa urazy. Widocznie liczyła, że Dragosani ją poprze.
- Zajmę się tym z Gustawo - pokiwała głową z zamyśleniu i upiła nalanego już wina. A raczej przechyliła i opróżniła cały kielich, co bard skomentował zdezorientowanym spojrzeniem. Szybko jednak się zreflektował, gdy jego oczy spotkały oczy Florentiny.
- Coś wymyślę, by to przyspieszyć, ale wciąż zajmie to kilka dni. Zresztą łatwiej byłoby zapytać o jakąś realną postać niż o sen...
- No właśnie! Może to ma jakieś medyczne wyjaśnienie, a wtedy...
- Tinuviel, Dragosani dobrze zauważył, że racjonalność można odłożyć na bok na razie. Choć jeśli chcesz, to możesz popytać - wtrąciła właścicielka Burleski, wymieniając wcześniej porozumiewawcze spojrzenia z bardem. Cóż, dość szybko zmieniają stosunek do siebie. - Osoba barona bardzo by ci w tym pomogła. My natomiast rozpuścimy wici - uśmiechnęła się przyjaźnie do wampira, widocznie nie chcąc, by on im pomagał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej