Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dzień gniewu

<< < (25/40) > >>

Dragosani:
Był już wieczór, co było dobre. Zaś pora roku sprawiała, że wieczory były ciemne. Co też było dobre. Dragosani mógł więc ściągnąć maskę i kaptur. Co także było dobre. Szczególnie dla fanek, które zapewne licznie zgromadziły się po zaułkach, aby obserwować przejścia Antaresa.
- Z pierwszej ręki na pewno nikt nie miał okazji - odpowiedział bardowi. Ignorował przy tym ludzi, którzy próbowali się z nim przywitać. Nie znał ich, więc dlaczego miał jakkolwiek odpowiadać? - A jeśli ktoś miałby zamiar napisać o tym książkę, to lepiej aby uważnie słuchał. Byłoby kiepsko gdyby potem powstały jej cztery wersje. - Zaśmiał się. Bez większego powodu, ot tak. Bo mógł. Kto bogatemu zabroni?
- Ale wracając jeszcze do twojego pytania, tak mówię na poważnie. Miałem pewne nieprzyjemności, ale już mi lepiej, jak widać - wyjaśnił, obserwując reakcję barda. Nawet lubił opowiadać o tym ludziom, którzy nie wiedzieli tego. Ich reakcje były dość zabawne. Jedna z nielicznych zalet bycia ukrzyżowanym.

Nessa:
Fanek Antaresa żadnych nie spotkali, ale one zapewne przygotowywały mu jakieś paczki, transparenty, czy po prostu mdlały pod jego domem. Może warto się tym zainteresować? W końcu nieletnie niewiasty pod lokum wampira sprawiały, że ludzie plotkowali.
- ÂŻeby tylko cztery - odezwał się znawca. - Powstałoby kilkanaście i to wiele już po tym, jak zdecydowałbyś się o tym opowiedzieć. Cholera, jesteś nieśmiertelny. Biznes na autografach byłby nieziemski!

Dragosani, po wejściu do dzielnicy szlacheckiej, a zbliżając się do Burleski, mógł usłyszeć jeden podniesiony głos. Słów jeszcze nie dało się odróżnić, al gdyby tak się zastanowić, to oburzoną osobą zapewne była jakaś elfka. Tak szpiczaście to brzmiało!

Dragosani:
Ludzie sobie mogli plotkować, ale to pewnie z zazdrości. Wszak kto by nie chciał mieć grupki nieletnich niewiast pod domem? Fakt, piski mogą być dość irytujące, ale to kwestia przyzwyczajenia. A obecność takiego tłumku może być praktyczna. Odstraszą obwoźnych handlarzy i innych natrętów. Jak psy, ale nie trzeba ich karmić!
- Ale to trzeba byłoby najpierw zbadać rynek. No i wprowadzać na niego tylko nieliczne autografy. ÂŻeby nie straciły na wartości - odparł Drago, popisując się swoją "wiedzą" z zakresu handlu. Szli tak sobie dalej, kiedy coś doszło uszu wampira.
- Oho, chyba nasza elfka jest pod Burleską - powiedział do barda, który zapewne nie miał pojęcia skąd wampir to wie. - Aż tutaj słychać jak się wydziera. Pewnie złamała paznokieć, czy coś. - Ach, jakże ten wampir jest dowcipny!

Nessa:
Gustawo, słysząc rzeczową wypowiedź o autografach, pokiwał ze zrozumieniem głową. Czy to dlatego, że w pełni rozumiał zasady działania rynku, czy po to by mądrzej wyglądać. Podobnie zachował się na wieść o Nessie. Jednak tym razem zmarszczył lekko brwi. Widocznie znał długouchą na tyle, by wiedzieć, że ona bez powodu raczej nie wszczyna awantur. Znaczy zwykle tak było. No chyba że wampir żartował. Bard jednak tego tak nie odebrał, bo przyspieszył kroku, wciąż nie słysząc niczego.
- To jest dobra hasło, do cholery! Przepuść mnie! - krzyczała zdenerwowana nie na żarty elfka, stojąc przy wejściu do Burleski. Przejście blokował ten sam staruszek, którego spotkali wcześniej.
- Burleska jest zamknięta. Zapraszamy jutro - odparł podirytowanym głosem mężczyzna. Wyglądał na zaniepokojonego.
- Tamci jakoś weszli!

Dragosani:
Przez dalszą drogę do Burleski milczeli. Coraz głośniej było słychać głos elfki. Wyraźnie zdenerwowanej i wyrażającej to w sposób werbalny. Wampir zerknął na Gustawo, który też zapewne zerknął na niego. Taka wymiana spojrzeń. Zerknięć. Antares wszedł na teren posesji i podszedł do drzwi.
- Mamy cenne informacje dla pani Florentiny - powiedział bez powitania, głosem absolutnie wypranym z emocji. - Na pewno zechce je usłyszeć, nawet jeśli jest zamknięte. - Drago wbił spojrzenie jasnych oczy w staruszka. Nie żeby go wystarczyć, chociaż niewątpliwie takie spojrzenie wampira nie było miłe. Raczej po to, aby wychwycić oznaki kłamstwa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej