Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzień gniewu
Nessa:
- Zdenerwowane kobiety ponoć lubią rozszarpywać swoje ofiary, więc nie wiem, czy byłoby co wkładać do tej trumny - uśmiechnął się bard, wciąż mając opory, by cokolwiek powiedzieć.
Dragosani:
- E tam, takie rozszarpanie boli tylko chwilę, a potem już koniec. Gorzej z takim ukrzyżowaniem. Nie polecam - odpowiedział Drago. Szli sobie przez Podgrodzie i minęli uliczkę w której to spotkali staruszkę i trójkę bandytów. Poszli dalej, aż doszli do bramy, która to prowadziła do dzielnicy obywatelskiej. Wampir zatrzymał się i pomyślał. W sumie był dopiero wieczór, więc młoda godzina. Bez słowa skierował się w stronę, w którą poszły kobiety. A nuż na nie trafi, lub na coś, co mogły one przeoczyć. Czy coś.
Nessa:
- Ukrzyżowaniem? To dość barbarzyńskie! - oburzył się Gustawo, widocznie wskazując, że nawet kobiety takie nie są. Wliczając w to pewien czas w miesiącu, gdy lepiej do nich nie podchodzić.
I tak szli i szli, i na nic nie trafili. Nessy i Florentiny nie było ani widu ani słychu.
//: :P
Dragosani:
- Barbarzyństwo czy nie, przyznać trzeba, że całkiem to sprawnie zrobili. Może dzięki praktyce, nie wiem. - Drago zatrzymał się i rozejrzał. Jakoś niewielkie było tu stężenie znajomych kobiet. W szczególności elfek. To pewnie przez zbliżającą się noc. Elfki średnio lubią nocne spacery po Podgrodziu. Pewnie przez to ciągle wpadanie w ciemności na sterty śmierci i różnych nieczystości.
- Może jednak przejdźmy się do Burleski - powiedział i zawrócił, kierując swe kroki właśnie tam.
- Ale wracając do rozmowy. Całkiem sprawnie to zrobili. Najpierw wbili gwoździe tutaj i tutaj. - Pokazał gdzie wbili gwoździe. Tutaj i tutaj. - Potem jeszcze tutaj. I podnieśli krzyż. Może przyda ci się to do jakiejś ballady, czy coś. - Zaśmiał się krótko.
Nessa:
- Czekaj, czekaj... - zatrzymał się Gustawo. Zmarszczył brwi i zerknął to na jedno, to na drugie miejsce, gdzie rzekomo wbito gwoździe. - Ty tak na poważnie? Z tym krzyżem? - zdumiał się. - O tym księgi nie wspominają. Ale może jeszcze nie było komu takowych spisać.
Był już wieczór. Dość chłodny, trzeba przyznać. Po drodze nikogo szczególnego nie spotkali, choć niektórzy kłaniali się Dragosaniemu, jakby rozpoznając, że za taką maską może kryć się jedna osoba. Lub to kwestia szabli?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej