Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzień gniewu
Dragosani:
Błahostką było to raczej dla Protektora, gdyż nim właśnie był Dragosani. Co do Niszczycieli, to należałoby jakiegoś zapytać. Jedyny obecnie żyjący był gdzieś w lasach porastających północne góry i zapewne doskonale się tam bawił. Uniemożliwiało to jednak podpisanie go o zdolności ignorowania sensacji gastralnych. Trochę szkoda, akurat ten Niszczyciel zapewne miałby coś ciekawego do powiedzenia.
- Ciekawe... - odparł Drago na słowa młodzika. Zerknął na Gustawo, aby sprawdzić czy i on uznał to za ciekawe. Bo to było ciekawe!
- Syna i męża nie ma? - Wampir zwrócił się do staruszki. W sumie więcej pytań di jej wnuka już mu nie przychodziło do głowy.
Nessa:
Bo Dragosaniemu w tym świetle coś tak Niszczycielsko patrzyło z oczu!
- Nie mogłam ich znaleźć, panie. Pewnie gdzieś się szlajają - ostatnie słowo wypowiedziała z lekkim skrzywieniem.
- Może Florentina i Nessa coś mają? - zwrócił się do wampira Gustawo. Widocznie też nie wiedział już, o co pytać.
Dragosani:
- Możliwe - wampir odparł bardowi. Nic tutaj więcej raczej się nie dowiedzą. Spojrzał na staruszkę.
- No cóż, trudno. Nie będziemy czekać, aby zawracać wam więcej głowy. - Cały czas jakaś wstrętna myśl krążyła mu po głowie. Ostatecznie uznał, że warto się jej poddać. On niewiele na tym straci, a może zyska "wtyki" na Podgrodziu. Kiwnął głową na Gustawo, aby wychodził. Zaś jego dłoń powędrowała do sakiewki. Nie tej zawierającej najwięcej, lecz jednej z mniejszych, przygotowanych właśnie na podobną okazję. Na łapówki i tym podobne. Zawsze należy być na to przygotowanym!
- A to za fatygę i informację - powiedział do staruszki i jej wnuka. Podał młodzikowi właśnie jedną z tych mniejszych sakiewek. Zawierała ledwie sto grzywien, lecz tutaj był to majątek. - Nie przepij wszystkiego. Za tyle możesz nauczyć się co nieco na Uniwersytecie. - Po tych słowach ruszył do wyjścia. Czyli zrobił dwa kroki, wszak chatka była mała.
6373 g - 100 g = 6273 g
Nessa:
Chłopak nie od razu pojął, jaką wartość ma sakiewka. Najpierw w zdumieniu popatrzył na Dragosaniego, a pod mocnym spojrzeniem swojej babki wydukał grzeczne "Dziękuję". Dopiero, gdy wampir już praktycznie opuścił chatę, młodzik zaczął gorączkowo wyrażać, jak bardzo jest wdzięczny i jak bardzo taką hojność wynagrodzą bogowie. Staruszka dowiedziała się, ile jest w sakiewce, gdy Gustawo i Antares byli już kawałek od chatki, lecz nawet bard usłyszał głośne podziękowania.
- Ode mnie nie chcesz żadnych informacji? - wyszczerzył się Gustawo.
Słońce już powoli zachodziło. Florentina zapewne od dłuższego czasu była już w Burlesce i doglądała przygotowań. Nessa możliwe, że jeszcze gdzieś błąkała się po podgrodziu.
Dragosani:
Wampir wyszczerzył się, czego bard nie mógł zauważyć zza maski.
- No tak się składa, że wiesz coś co i ja chciałbym wiedzieć. Mogę opłacić ci później pogrzeb! - Zaśmiał się. Wiadomo było o co chodzi. - Jaką trumnę byś wolał? - zapytał, dalej ciągnąć ten jakże wspaniały żart. Skierował się w stronę z której przyszli. Jeśli mieli odszukać kobiety, to warto byłoby przejść ich śladami. Albo iść od razu do Burleski. Tak, czy inaczej, musieli zawrócić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej