Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dzień gniewu

<< < (22/40) > >>

Nessa:
Młody momentami zdawał się być bardziej zaaferowany osobą Gustawo. Widocznie częściej bywa w karczmach i podrzędnych miejscach, w których lepiej się nie pojawiać, stąd zainteresowanie bardem.
- Jeźdźcem? - zdziwił się młodzieniec i wszedł w głąb chatki. Wyraźnie czegoś szukając. - Znachorka dwie uliczki dalej twierdzi, że mi przejdzie i że to kwestia tego że rosnę, ale rzeczywiście ostatnio jestem ciągle, ciągle głodny. Jednak nie tak przyjemnie, a boleśnie. Co bym nie zjadł, to i tak za mało - wyjaśniał i wciąż czegoś szukał. Tym razem w szafce babci. Pewnie jedzenia.
Bez problemu po tempie, w jakim mówił, i sposobie artykulacji można było zauważyć, że chłopak waży każde słowo. Nie sprawiał jednak wrażenia, jakby kłamał. Raczej starał się nie wyjść na prostaka i niedouka jakich na podgrodziu wielu. Chłopak zapewne uczęszczał do jakiejś szkółki lub ktoś z jego otoczenia dbał o jego wykształcenie. - Ale o jeźdźcu żadnym nie wiem. Tutaj do nas raczej nikt konno nie przyjeżdża, bo niebezpiecznie. Chyba że w snach - zaśmiał się nieznany z imienia młodzieniec. Albo ze swoich słów, albo do znalezionej książki. Wyglądała jak modlitewnik.

Dragosani:
Drago wymienił spojrzenia z Gustawo. Lub raczej sam spojrzał na barda, średnio siedząc, czy i ten odwzajemni spojrzenie. Wzmianka o snach była przypadkowa, czy nie? Któż to wie?
- Wydajesz się bystrym młodzieńcem, więc pewnie domyślasz się, że te pytania nie są kaprysem. Nawet jeśli są dziwne - stwierdził wampir. A co, niech chłopak poczuje się doceniony oraz, że uczestniczy w czymś tajemniczym. ÂŻeby miał potem co opowiadać dziewkom.
- Wiem o jakim typie głodu mówisz. Sam go doświadczyłem - powiedział po chwili. Nie wiedział czy to co sam czuł było tym z czyli spotkał się młody. Ale mógł zaryzykować, że tak. - Nienaturalny atak głodu, nieważne czy się pożywiłeś czy nie. Miało to może związek z jakimś konkretnym miejscem? - zapytał w końcu. Lepsze takie pytanie niż opisywania całkowicie przeciętnej uliczki na Podgrodziu. - I jeszcze ta wzmianka o snach... Mógłbyś to rozwinąć? To tylko żart, czy naprawdę coś widziałeś? - dodał jeszcze, zerkając na książkę. Próbował zidentyfikować co to tak naprawdę było.

Nessa:
Chłopak natomiast poczuł się nie tyle doceniony, co przeceniony. Popatrzył lekko nieufnie na człowieka w masce. To chyba było jego pierwsze spotkanie z wampirem.
- To nie żart - powiedział niepewnie. - Przyśnił mi się jeździec. Na czarnym koniu, z wagą i bez twarzy. Ale moment! Kim wy... Co wy... Skąd te pytania? - ponownie młodzieniec był bardziej zdziwiony niż oburzony.
- Jak już mój towarzysz zauważył, czuł to samo. A przy okazji sprawdzamy, czy w podgrodziu nie dzieje się nic niepokojącego - jak widać bard nie uznał za słuszne grać w otwarte karty. Pominął sny Florentiny bez mrugnięcia. - A trafiliśmy tutaj, bo Dragosani - uśmiechnął się przyjaźnie do wampira, choć gest ten był bardziej skierowany do chłopaka, by wzbudzić jego zaufanie - pomógł twojej babci, gdy jakieś zbiry ją napadli. I tak tu jesteśmy. Zatem może opowiesz nam więcej?
- Więc... Już jakiś miesiąc temu śnił mi się ten jeździec. Pamiętam, bo wtedy Mona... - zarumienił się, lecz spróbował wybrnąć:
- Po prostu pamiętam. No i wtedy zacząłem trochę chudnąć. A to akurat dobrze, bo niezły pulpet byłem! - uśmiechnął się. - Ale żadnych dziwnych wydarzeń poza tym. Do pracy się wtedy też zacząłem przykładać, bo pomagam na magazynie, więc to pewnie wszystko przez to...

Drago usłyszał to już wcześniej, ale do domu zmierzała babcia. Sama. Po chwili weszła wolno do środka.

//: Słońce jeszcze na niebie, ale już powoli powoli będzie się chować

Dragosani:
Antares zwrócił uwagę na czas kiedy to pojawił się sen młodzika. Miesiąc temu. Niestety wampir nie kojarzył, aby Florentina mówiła kiedy ją nawiedził jej sen. Wychodziło na to, że nie była ich jedyną ofiarą. Może niektórzy mieszkańcy Podgrodzia (lub i całego miasta?) również miewali taki sny, lecz nie mieli jak ich sprawdzić? Może w ogóle nie zwracali na nie szczególnie uwagi. Dragosani uznał, że zada jeszcze jedno pytanie. Co najmniej, lecz to jedno było dość istotne. I, oczywiście, dziwne. Sporo tych dziwnych pytań było. Baron rzucił okiem na wchodzącą do środka staruszkę. Wychodziło na to, że jej męża nie było.
- W twoim śnie jeździec zapewne pojawił się w konkretnym miejscu. - Drago powrócił pamięcią do własnej wizji snu Florentiny. Lub "Flori", jak nazwała ją Nessa. - Możliwe, że dziwnie podobnym do realnego miejsca na Podgrodziu. Byłobyś w stanie je wskazać? - zapytał. Jeśli młodzieniec mógł to zrobić, byłoby to spore ułatwienie w poszukiwaniach. Nawet jeśli sam wampir nie poznałby tego miejsca, to dawałoby to pewną poszlakę.

Nessa:
- Niestety nie - zmieszał się trochę młodzieniec, jakby nie do końca rozumiejąc, po co te wszystkie pytania. Staruszka milczała. Nawet nie próbowała wytłumaczyć nieobecności swojego męża czy syna. Drapanie w żołądku wampira było bardziej irytujące, odkąd ona się pojawiła. Lecz to błahostka dla Niszczyciela. - Ja pamiętam tylko jego. Miejsca w ogóle nie.
- We śnie była tylko jego postać?
- Dokładnie tak.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej