Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzień gniewu
Dragosani:
Tym razem Drago zignorował to lekkie wrażenie głodu. Ledwo co je poczuł, mógł bez problemu nad nim zapanować. No i nie chciał znów.tracić zapasów krwi. Swoją drogą zawsze miał pod ręką barda. Z pięć litrów będzie. Rozmyśląc nad takimi radosnymi sprawami, dotarł za staruszką do jej domu. Okolice jednak ni w ząb nie przypominały tego że snu. Wampir coraz bardziej zaczynał podejrzewać, że jednak miał rację i wizje były tylko przypadkowymi zbieżnościami. Jednak nie mógł.zignorować tego, co sam poczuł. Głodu, ewidentnie wywołanego sztucznie. Tylko co staruszka ma z tym wspólnego? Może wampir po prostu zbyt długo nie pił ludzkiej krwi i miał na nią chęć? Ale w sumie łyknął trochę krwi Florentiny. Ach, te pytania i brak odpowiedzi!
Weszli wraz ze staruszką i bardem do domu. Jej, albo jej syna, nieważne. Do domu. Był on koszmarne wręcz ubogi. Drago został w chatce sam z bardem. Staruszka poszła po męża. ÂŚrednio wiadomo po co, skoro wampir chciał porozmawiać z synem i wnukiem kobiety. Widocznie kobieca "logika" nie blednie z wiekiem. I wtedy rozległo się pukanie do drzwi. Drago spojrzał na nie. Potem na Gustawo.
- Może lepiej ty otwórz - powiedział. - Ja za bardzo wyglądam na podejrzanego typa. Maska nie wzbudza zaufania - wyjaśnił.
Nessa:
Gustawo dziwnie popatrzył na Dragosaniego, ale posłusznie poszedł otworzyć drzwi. Ostrożnie i wyraźnie będąc gotowym na atak, a wampir mógł zauważyć, że bard opanował sztukę unikania czysto potencjalnego ataku do perfekcji.
- Już tłumaczę! - szybko rzucił, gdy zobaczył postać stojącą za drzwiami. A był nią postawny młodzieniec. Jego za długie czarne włosy przysłaniały mu momentami widok. Nos był orli, choć najpewniej to wynik złamania. Był o wiele masywniejszy od barda. Ewidentnie nie spędził swego krótkiego życia na pisaniu ballad. Problem w tym, że wampir, widząc chłopaka, poczuł głód porównywalny do tego, gdy Florentina dała mu swoją krew, a tym samym on zobaczył jej sen. Wnuczek staruszki z niepokojem rozejrzał się po chatce, oczekując wyjaśnień. - Twoja babcia poszła po twojego dziadka. A my jesteśmy gośćmi. Pomaga nam - tłumaczył szybko Gustawo, wykonując gesty rękami, które w zamierzeniu miały uspokoić młodzieńca. On jednak nie wydawał się szczególnie zaniepokojony. Nawet mimo człowieka w masce, który widział go nie po raz pierwszy.
Dragosani:
Gdy bard otworzył drzwi i ukazał się im wnuk staruszki, Drago nabrał jeszcze większej pewności, że wpadli na jakiś trop. Wszak zwykli ludzie nie wywołaliby takiego uczucia głodu. Tym razem jednak wampir postanowił to zignorować. Mógł opanować głód, tak jak panował nad emocjami używając magii demonicznej. Mało było na Valfden osób o tak zdyscyplinowanym umyśle.
- Jesteś jej wnukiem, tak? - podpytał Antares, aby jakoś rozpocząć rozmowę. - Nazywam się Dragosani Antares i miałbym do ciebie kilka pytań. - Podszedł do drzwi, aby nie stać tak w głębi chatki. Po części też, aby się nieco lepiej pokazać. Nie ściągał jednak maski. Przedstawił się też w pewnym celu. Nazwisko mogło wpłynąć na nastawienie człowieka. Było mało prawdopodobne, aby postanowił wyrzucić z domu szlachcica. A noże nawet obiło mu się ono o uszy? Wampir przyjrzał się uważniej mężczyźnie, chcąc się upewnić, czy przypadkiem nie widział go we śnie Florentiny.
Nessa:
Wydawało się jednak, że nazwisko barona nie zrobiło na chłopaku wrażenia. Tak samo zdziwiony patrzył na Dragosaniego i Gustawo. Przytaknął, przyznając, że jest wnukiem staruszki.
- Pytaj, panie, choć wiedzy wielkiej nie mam - wszedł do chatki, wcześniej jeszcze zerkając w kierunku, gdzie poszła jego babcia. Jeszcze jedno krótkie spojrzenie na profil chłopaka i Antares mógł już mieć pewność, że był on we śnie Florentiny.
Dragosani:
Drago wcale nie przejął się tym, że młody zdawał się nie poznawać jego nazwiska. Co tam, że bohater wielu walk i wypraw oraz jedna z najbardziej wpływowych osób w królestwie. Pewnie o jakimś Jontku z Błotnej, który napyskował dowódcy miejscowego oddziału straży, gość już słyszał. Ale nie, o baronie i hetmanie to nie! Oczywiście Drago nie przejmował się tym. Wcale a wcale! No i miał ważniejsze sprawy na głowie.
- Mogą to być dość dziwne pytania, ale cóż... - zaczął. - Słyszałem, że byłeś ostatnio chory. Podejrzewam, że czułeś się słaby, jakby bardzo głodny. I nie miało to nie wspólnego z normalnym życiem na Podgrodziu. Mogło mieć to coś wspólnego z jakimś jeźdźcem przemierzającym Podgrodzie. - Wyjaśnienia były dość dziwne, ale cała ta sprawa taka była.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej