Krasnolud, który zaprosił wszystkich pod pokład przekonał Szarleja. Pomimo, że jeszcze nie tak dawno oczy niemal same się mu zamykały, teraz w przypływie adrenaliny był gotów walczyć do ostatniej kropli wódki. Zszedł zatem pod pokład i czekał na rozwinięcie sytuacji. Miał nadzieję, że nowo mianowana Kapitan nie zgani ich za takie zachowanie, wszak wskazanym wręcz było, by wypić toast, lub dwa za zwyciężoną bitwę morską. Wszystkim się należało.
Gdy Evening zeszła pod pokład, Szarlej również uniósł swoją niedopitą lampkę wina, skinął głową na znak, że toast jest słuszny i przechylił ją, wlewając alkohol w gardło.