Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Silion aep Mor:
Krasnolud rowniez smial sie ale z reakcji Eve. No coz, wiec wesola atmosfere juz zaszczepil. To dobrze czyz nie? Uslyszal znajomy glos i ujrzal rowniez rownie znajoma osobe, to Armin jego ukochana, dziarsko paradowala w ich strone z torebka i usmiechem na ustach. Krasnolud uradowal sie i rzekl. - Hejka Ar! Wreszcie jestes, jjuz myslalem ze nie zdazysz. Ooo. Widze nowa bron. - zasmial sie wskazujac na torebke. Po chwili spowaznial. - Wybacz. - przeprosil. - Tak wiec, wspaniale towarzystwo jest, mozna plynac. Czuje ze bedzie to wspaniala podroz. - rzekl rozmarzonym glosem obejmujac maurenke w pasie.
Anette Du'Monteau:
Anette także przybyła na pokład z swoją dziwną kostką.
~Anette Du'Monteau
Szarleǰ:
Wtem w porcie pojawił się Kanclerz. Mało kto go znał, a osoby, z którymi dane mu było zamienić choć słowo, mógłby wyliczyć na palcach jednej ręki. Faktem jest, że taki stan rzeczy przez dłuższy czas mu odpowiadał. Nie chciał się bowiem narażać na niechciane spojrzenia i zainteresowanie jego skromną osobą, gdyż nikt nie mógł się przecież dowiedzieć czym para się Szarlej, gdy słońce znika za horyzontem. Im mniej zainteresowanych, tym lepiej i wygodniej dla niego. Wiedział jednak, że nie może również ukrywać się zbyt długo, ponieważ jeśli wciąż będzie unikał wzroku obywateli, w pewnym momencie sami zaczną podejrzewać, jakoby Kanclerz miał coś do ukrycia, co też nie byłoby dla niego dobrym rozwiązaniem. Stołek Kanclerza Koronnego dawał mu idealną okazję, by skutecznie kamuflować swoją kruczą działalność i raz na zawsze wyjść z kręgu podejrzanych. Zdał sobie zatem sprawę, że aby utrzymać status quo, należało na jakiś czas zawiesić ową działalność, pokazać się publicznie i przez dłuższy czas obcować z ludźmi wystarczająco blisko, by nikomu nigdy nie wpadło do głowy, że Szarlej należy do Krwawych Kruków. Wyprawa na Chatal była więc dla niego idealnym rozwiązaniem.
Gdy tylko zakończył całą papierkową robotę, opuścił swoje biuro, spakował najpotrzebniejsze rzeczy i czym prędzej udał się do Atusel, by jak najszybciej znaleźć się na pokładzie statku, który miał być kluczem do skrzyni skrywającej dowód jego niewinności i zarazem święty spokój. Nie szukał długo, gdyż fregata Krwawy Graal wyróżniała się na tle innych statków. Nie zamierzał dłużej zwlekać. Pewnym krokiem pokonał trap, obrzucił zwierzę spojrzeniem pełnym szacunku i zapisał swoje imię na liście.
~Szarleǰ
Wkroczył na pokład i szybko odnalazł znajomą twarz. Miał interes do Anette, stojącej w hierarchii kruków dużo wyżej niż on. Podszedł zatem spokojnie, nie zwracając na siebie niczyjej uwagi.
- Witaj Anette. Pamiętasz, jak prosiłem cię o małe finansowe wsparcie? Do wypłynięcia wciąż trochę czasu, więc mógłbym go wykorzystać, by załatwić coś na mieście. Potrzebuję jednak tego niewielkiego kredytu. Byłbym rad, jeśli zechciałabyś mi pomóc. Po powrocie oczywiście się odwdzięczę. To jak?
Mohamed Khaled:
Ostatnie zlecenie było dla niego przytłaczające. Pokonał demona zesłanego przez Nirsala, a wymiękł przy pięciu uzbrojonych chłystkach. Gdyby nie Bractwo, no cóż.. tkwiłby tam pewnie aż do usranej śmierci, leżąc we własnej krwi i jęcząc z bólu. W smętnym nastroju przybył do portu, gdzie według plotek zbierała się kolejna ekspedycja morska. No cóż.. Skoro tamto zlecenie poszło źle, to może to pójdzie?
Przybył na pokład Graala skryty pod kapturem płaszcza, wpisał się na listę i wszedł nikomu nie zawadzając.
~Mohamed
Anette Du'Monteau:
-A ile ci dokładnie potrzeba?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej