Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stella Artois

<< < (2/76) > >>

Funeris Venatio:
- No właśnie, ty go nawet nie znasz. Bo i nie powinnaś. Twoja pierwsza reakcja była podejrzana. Masz coś na sumieniu, siostro? - Gerin spojrzał podejrzliwie na kobietę, lecz szybko porzucił ten temat. Po niedługiej chwili z wyższością i uznaniem dla samego siebie odnalazł pewien zwitek papieru, który szybko przeleciał wzrokiem.
- No to tak. Krzysztof z Mamina może posiadać pewne istotne dla naszej sprawy informacje, które dobrze, żeby nam udostępnił. Nie wiemy jednak gdzie dokładnie się znajduje, nie mamy pewności. Ostatnio ktoś wyśledził, że ktoś o podobnym imieniu mieszkał gdzieś w gminie Utamin. Udasz się tam, rozpoczynając poszukiwania. Przekonaj go do tego, żeby z tobą tutaj wrócił.

Elizabeth:
-No dobra. Zakładam, że nie będzie to łatwe. Opowiesz mi coś o nim więcej? Jak wygląda, jak się ubiera, cokolwiek... - mówiła trochę podirytowana ironią rycerza. Gestykulowała odrobinę rękoma, aby dać mu znak, że zależy jej jak zawsze na czasie. Przecież jest ona tak niezwykle zajętą osobą... albo przynajmniej tak się jej wydawało.

Funeris Venatio:
- Nie wiem jak wygląda. Nie wiem jak się ubiera? Co ja jestem, Zartat? - rzekł nieco zrezygnowany. Sam pewnie nawet nie wiedział czym dokładnie, ale był zrezygnowany. To życie widocznie go przytłaczało.
Mgliście pamiętał swoje pierwsze lata jako żołnierz, służąc pod sztandarami baronów i królów z kontynentu. Dumny, przystojny, dobrze zbudowany i pewny siebie - taki był. Potrafił skraść każde niewieście serce, pokonać każdego przeciwnika, a w piciu alkoholu ustępował tylko krasnoludom i takiemu tak kolesiowi z imieniem na "D", co on się później jakimś starym wampirem okazał. Był panem życia, swojego życia. Było ono dla niego wszystkim, postępował zawsze według własnego uznania, chociaż nie można powiedzieć, że był człekiem złym - wręcz przeciwnie. Jeden z tych światłych rycerzy, wzorów do naśladowania. Ach, to były czasy...
Gerin starł mikroskopijną łzę, która pojawiła się na jego policzku. Spojrzał na kobietę.
- A bo widzisz, ten Krzysztof pojawił się na liście do odstrzału pewnej przebiegłej i z zasady złej organizacji, sekty jakby, która się na nas ostatnio uwzięła - wytłumaczył. Mówił prostym językiem, bezpośrednim, by ten mały człowieczek to wszystko zrozumiał. - Poszukiwaliśmy go, chcieliśmy do niego dotrzeć, czegoś się dowiedzieć. Odrzucaliśmy kandydatów tak długo, aż wreszcie natrafiliśmy na trop tego człowieka. To najprawdopodobniej on. Nie wiem jak wygląda, ale ma podobno ze dwadzieścia lat, może dwadzieścia dwa, nie więcej na pewno. No nie wiem co mam Ci powiedzieć...

Elizabeth:
-Gmina Utamin...Dobrze, pójdę tam. Ale... - speszyła się odrobinę. -Zakładam, że zależy wam na czasie i... ja nie posprzątałam mojego skromnego pokoiku. - Pokazała mu wielki szeroki uśmiech, ukazując mu całe uzębienie.

-Wiesz... coś za coś. Nie chce mi się sprzątać tego bałaganu. - Patrzyła na niego błagająco. Jej ametystowe oczęta wpatrywały się w oczy byłego paladyna.

-Wyślesz tam jakiegoś nowicjusza, czy tam kogokolwiek? Bawiłam się trochę poza bractwem i nie miałam czasu.

Funeris Venatio:
- A co ty tam masz do sprzątania, posiadając łóżko, szafę, stojak na wyposażenie i mały stolik z krzesłem?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej