Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Test kruka #24

<< < (7/7)

Anette Du'Monteau:
-Jak nie nasze. Ten szczur był mi winny grzywny za grę w kości. Nie znał umiaru w hazardzie to teraz ma. - niby tłumaczył się osiłek. -Zresztą co cię to obchodzi żąbulcu. Wynoś mi się stąd zanim moim kolegom znudzi się jedynie chodzenie obok.

3x Bandyta

Kermos z Baźin:
Powieka Kermosa lekko zadrżała. W zasadzie to miał gdzieś ich wymówki skąd wzięli pieniądze. Nawet gdyby powiedzieli, że zasadzili je w ogródku i wyrosło drzewko z monetami puściłby ich. Ale wypowiedzieli o jedno słowo za dużo. Coś co przypomniało mu o niemal całym życiu, gdzie był wyśmiewany, wytykany palcami i ogólnie prześladowany z racji tego, że był rasy turdnaszan. Kiedyś coś w nim pękło i żywił do świata jeszcze większą nienawiść niż sam zaznawał. A takie traktowanie wyzwalało u niego najgorsze emocje. Jednak w Pakcie nauczył się je kontrolować. Przelał je wszystkie w magiczną energię. Chciał ją skierować prosto w osiłka, ale w porę się opamiętał i przypomniał sobie o dwóch pozostałych. Skumulował więc energię w dwóch dłoniach, które powoli unosił do góry, jakby chciał pokazać, że się poddaje. Jednak on nie miał takiego zamiaru. Wziął głęboki oddech i uspokoił umysł. Wściekłość pomagała zbierać energię, ale przeszkadzała w jej używaniu. Używając energii swej duszy uformował magię w kształt sopla lodu.
-Izosh! Izosh!
W jego uniesionych rękach pojawiły się sople lodu, które szybko posłał w dwóch stojących na skraju bandytów. Zimny pocisk przebił ich piersi, a matowy lód zabarwił się na czerwono. Wyglądało to pięknie, kiedy jeszcze ciepła krew topiła zimne sople i robiła w nich ścieżki niczym rzeka spływająca z gór. Jednak teraz nie było czasu na podziwianie. Został jeszcze trzeci. Jednak nie na długo. Zanim zdążył zorientować się z kim mają do czynienia już leżał na ziemi Został tam wyrzucony przez niedoszłego maga za pomocą kolejnego pocisku telekinetycznego. Kermos zdjął z pleców kostur i złapał go za sam koniec. Uniósł część zakończoną kryształem wysoko w górę, potem za plecy. Podszedł tak do leżącego osiłka i wykonał zamach z całej siły. Siła grawitacji i ciężar kryształu zrobiły swoje podczas kontaktu z czaszką bandyty. Ta roztrzaskała się chlapiąc wokół kroplami krwi i kawałkami mózgu. Turndaszan oblizał wargi na ten widok. Założył broń na plecy. Nadal kapała z niej czerwona ciecz robiąc kilka plam na szacie.

//Użyto: Sopel lodu, koncentracja, telekineza, zrównoważony potencjał.

Anette Du'Monteau:
Walki nie obyła się bez hałasu, a więc ktoś musiał to zauważyć. Było kilka takich osób. Jedyne co usłyszałeś z ich strony to niezbyt pochlebne słowa na własnym temat i przejawy lekkiego strachu.
-Pierdolona żaba! Wołajcie straż i paladynów! - mniej więcej tak wyglądały reakcje na całe zajście.

Kermos z Baźin:
I tyle z prób działania po cichu. Starając się nie wpadać w panikę przykucnął przy osiłku z rozbitą głową. Szybko sprawdził, czy to aby nie poszukiwany przez niego Max zwany Wielkim. Nie miał czasu przeszukiwać kieszeni, więc spojrzał na jego szyję, czy nie był tam zawieszony wisiorek, który był celem jego zadania. Jeśli on tam się znajdował to zerwał go. Odwrócił nerwowo głowę, czy aby straż już nie nadbiega. Szybko podbiegł do ofiary nieistniejącej już bandy i szarpnął go za ramię.
-Widzisz co przez ciebie się stało? Teraz musimy uciekać!
I lekko popychając go telekinezą do przodu, sam zaczął uciekać prosto w jakąś boczną, ciemną uliczkę.

Devristus Morii:
Zero reakcji ze strony prowadzącego od 15 listopada 2015 roku. Prowadzący zadanie dostaje karę w wysokości 500 grzywien, które należy uiścić w Ratuszu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej