Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba siły #9 - Elizabeth
Funeris Venatio:
Antoine nie powiedział nic, tylko nadal siedząc na swoim krześle zrobił wymowną minę. O taką:
Potem tylko wskazał ręką w prawo, gdzie stał jakiś elf, ubrany jak najbardziej kupiecki kupiec na kupieckim przyjęciu, który rozmawiał z jednym z rycerzy.
Elizabeth:
Elizabeth cofnęła się o krok i jedynie pokazała język rycerzowi. Potem w podskokach udała się do handlarza, machając mu jeszcze na pożegnanie.
Gdy dotarła do elfa, uśmiechnęła się szeroko, a swymi oczami błyszczącymi jak brylanty badała sytuacje. Widząc, że zapewne przerywa im rozmowę, ukłoniła się obojgu jak na damę przystało i zwróciła się do nich:
- Witam Państwa. Czy można przeszkodzić? - Uśmiechnęła się do obojga pokazując im swoje śnieżnobiałe ząbki.
Funeris Venatio:
Rycerz okazał się niesamowitym ciachem. To było pierwsze, co dostrzegła kobieta, gdy podeszła bliżej. Zakonnik akurat ściągał hełm z głowy, który zasłaniał część rysów jego twarzy. Jego niekrótkie ciemne włosy, silne i zdrowe, zafalowały na lekkim wietrze, odgarnięte na bok i spięte jakimś rzemykiem. Mocne brwi okalające piwne oczy świetne komponowały się z dwudniowym, niezgolonym zarostem na mocnej, surowej szczęce. Rycerz miał twarz prawdziwego herosa, a ciało młodego boga, co dało się poznać nawet mimo okrywającej je stalowej zbroi.
Elf za to był zwykłym elfem, ubrany jak zwykły elfi kupiec, których wiele na zwykłych elfich kupieckich... jarmarkach. Nosił zielonawo-brunatną szatę, spiętą pasem w pasie. Buty miał z długimi czubami, zakręcone, na nową modę, która niestety rozprzestrzeniała się również wśród przedstawicieli innych ras. Twarz miał typowo elfią, czyli nijaką, chociaż całkiem pociągającą dla kobiet.
- Oczywiście - powiedzieli niemal jednocześnie.
Elizabeth:
Elizabeth widząc jak bardzo uroczy jest rycerz bez opamiętania zaczęła bawić się włosami, zapominając całkowicie po co tu przyszła. Wpatrywała się w rycerza swoimi oczami, które teraz mogły przypominać ametysty.
- Jestem Elizabeth. Bardzo miło panów poznać - powiedziała kobiecym głosem, kłaniając się ponownie.
- Mówił ktoś Panu Rycerzowi, że jest Pan bardzo urodziwy? - zapytała się rycerza, nie odrywając od niego wzroku, jakby był z jakieś bajki. Zaś jej buzia lekko otwarta wyrażała zdumienie nad pięknem wojownika.
Funeris Venatio:
Rycerz uśmiechnął się promiennie, a uśmiech ten był niczym zapowiedź wiosny, pierwsze promienie słońca wznoszące się nad horyzontem, niczym nowo rodzące się życie. Dzień stawał się jakby weselszy, nagle dostrzegało się trel ptaków, czuło się gorąco bijące od wewnątrz, majaczące wcześniej gdzieś daleko. Ten uśmiech był tym o czym marzyła każda kobieta. Chciałaby być obdarowywana takim uśmiechem każdego dnia, codziennie widzieć tę twarz, która bezczelnie wykrzywia się w tak cudowny sposób, sprawiając, że zapomina się o wszystkim innym. Chciałoby się tylko przytulić do tego człowieka, utopić się w jego ramionach, posmakować jego ust i dać się zapomnieć...
- Tak, mój partner życiowy powtarza mi to codziennie. Dobrze mieć kochanego mężczyznę przy boku - powiedział i puścił oczko do kobiety.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej