Tereny Valfden > Dział Wypraw

Próba siły #9 - Elizabeth

<< < (5/18) > >>

Elizabeth:
- My?. - zapytała się z niedowierzaniem. - Umiesz walczyć?
Machnęła na to ręką i dodała:
- Dobra, to bez znaczenia. - Uśmiechnęła się do niego szeroko. - Jakoś damy radę, co nie? - mówiła obdarowując go kobieco uroczym głosem i puszczając mu oczko. Zapominając już w ogóle o wcześniej sprzeczce, przytuliła się do jego ręki i krzyknęła: - Będzie fajnie, zobaczysz!

Funeris Venatio:
- Nawet nie wiesz jak bardzo - powiedział kupiec, uśmiechając się obleśnie. Elizabeth jednak nie mogła tego skrzywienia twarzy zobaczyć, gdyż właśnie patrzyła się przed siebie. Jej wzrok skoncentrował się akurat na niewielkim wózku zaprzęgniętym w starą, kulawą szkapę, która lata świetności miała jeszcze przed kolonizacją Numenoru. Na tym właśnie wózku mieli podróżować, jak się szybko okazało. Elf, który przedstawił się jako Judasz zwany Isakriotą, poprowadził ją tam i szybko wsadził na kozetkę. Dziewczyna była lekka, więc nawet on nie miał problemów, by podnieść ją do góry. Sam usadowił się tuż obok, może nawet nieco zbyt blisko, strzepnął lejcami i ruszyli. Powoli, chybocząc się na bruku wyściełającym wjazd do miasta, parli naprzód. Ku nieznanym.

Elizabeth:
Elizabeth siedziała grzecznie obserwując całą okolice. Jeszcze nie zwiedzała szlaków w tym pięknym kraju, więc szczególnie ją to ciekawiło. Słuchała śpiew ptaków i spoglądała na różne rośliny, które po lekcji z Eleną, była w stanie rozpoznać. Dziwiła się nad tą wielką różnorodnością, mając wielki zaciesz na twarzy.
- Może zrobimy sobie wianki? - zapytała się niewinnie

Funeris Venatio:
- Wianki? - dopytał się elf, odwracając głowę w stronę kobiety. Zrobił to spokojnie i powoli, lecz widać było panujące napięcie, które urosło nagle niczym... coś, co szybko rośnie. Wpatrywał się chwilę w oczy Elizabeth, szukając jakby czegoś. Dziewczyna nie potrafiła rozpoznać czy to był strach, niedowierzanie czy cokolwiek innego.
- Skąd... skąd znasz hasło? - wydusił z siebie, zatrzymując powóz na drodze. Byli kawałek drogi za miastem, wokół akurat nie było nikogo.

Elizabeth:
Przez głowę Elizabeth przebiegło miliony myśli. Normalna głowa pewnie eksplodowałaby od nadmiaru informacji, które wytwarzała wciąż wymyślając to nowe, większe spiski. Głowa Elizabeth opadła na ramie i uśmiechnęła się szeroko, nazbyt złowieszczo.
- Widzisz...słuchowi kobiety nic nie umknie. - Jej oblicze nagle zmieniło się z grzecznej dziewczynki na małego, wrednego diabła. Jej oczy nie zdawały się być już ślicznie ametystowe, a teraz bardziej przypominały krwiste granaty. Ręce zaś spoczęły na klatce elfa, trzymając go mocno i kurczowo.
- Chyba masz mi wiele do wyjaśnienia. - powiedziała prostując głowę i uśmiechając się pokazała mu zęby, w tym kły, które wydawały się ostre jak brzytwa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej