Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Szeptucha
Thulhu:
//Ostroś szponów dzieci lasów?
//Znowu walnąłem się na opisie. Miałem nie tego co ogłuszonego rozszaprać...
Zasyczałem z bólu, jednak nie zareagowałem takim strachem, jaki był typowy dla istot ciepłokrwistych. Skoczyłem szybko do przodu, spojrzałem na elfa i wilki i zaśmiałem się. Moja rana przestała już krwawić, taki mały urok bycia Jaszczuroczłekiem. A jutro o tej porze nie będzie śladu po ranie, i po tym co zadał mi tą ranę. Szybki i sprawny cios ogonem, powalił Kłusownika na ziemie. Korzystając z dobrodziejstw natury, urwałem dosyć długi kawal bluszczu, którym, związałem szkodnika, ówcześnie zabierając mu sztylet. Po dłuższej chwili czekania, aż się ocknie zasypałem, go gradem pytań:
- Czego tu szukasz, niezdolny do łowów? Czy jesteś, aż tak wielkim tchórzem, że atakujesz mnie od tyłu? I co ty tutaj robisz? Ty bez łaski, Ventepi? Kto cię tu przysłał- Mówiąc, to robiłem sobie prowizoryczny bandaż, z własnego ubrania.
//ÂŻegnaj Koszulo wędrowca.
Gunses:
.
Thulhu:
//Huh? Progan mi prowadzi. ;) Zgrywam, się poprawiałem posta, gdy ty odpisałeś.
//Ostroś szponów dzieci lasów?
//Znowu walnąłem się na opisie. Miałem nie tego co ogłuszonego rozszaprać...
Zasyczałem z bólu, jednak nie zareagowałem takim strachem, jaki był typowy dla istot ciepłokrwistych. Skoczyłem szybko do przodu, spojrzałem na elfa i wilki i zaśmiałem się. Moja rana przestała już krwawić, taki mały urok bycia Jaszczuroczłekiem. A jutro o tej porze nie będzie śladu po ranie, i po tym co zadał mi tą ranę. Szybki i sprawny cios ogonem, powalił Kłusownika na ziemie. Korzystając z dobrodziejstw natury, urwałem dosyć długi kawal bluszczu, którym, związałem szkodnika, ówcześnie zabierając mu sztylet. Po dłuższej chwili czekania, aż się ocknie zasypałem, go gradem pytań:
- Czego tu szukasz, niezdolny do łowów? Czy jesteś, aż tak wielkim tchórzem, że atakujesz mnie od tyłu? I co ty tutaj robisz? Ty bez łaski, Ventepi? Kto cię tu przysłał- Mówiąc, to robiłem sobie prowizoryczny bandaż, z własnego ubrania.
//ÂŻegnaj Koszulo wędrowca.
Kenshin:
Ork przyjrzał się rośliną, które zdołali zebrać powinno ich być wystarczająco, by móc uleczyć ranne stworzenia, więc ork przemówił spokojnym głosem. - Proganie chyba mamy wystarczającą ilość ziół. Myślę, że pora wracać do Szeptuchy.
Kończąc wstał podając swą czarną dłoń mężczyźnie o siwych włosach, aby ułatwić dziadkowi wstanie na równe nogi.
Progan:
--- Cytat: Thulhu w 06 Czerwiec 2015, 13:09:58 ---//Ostroś szponów dzieci lasów?
--- Koniec cytatu ---
//: Aaa! No bo cały czas walczysz naturalną bronią, że myślałem, że atakujesz ręką :D
--- Cytat: Thulhu w 06 Czerwiec 2015, 13:09:58 ---//Znowu walnąłem się na opisie. Miałem nie tego co ogłuszonego rozszaprać...
--- Koniec cytatu ---
//: Musisz zareagować. Zostawiając mi możliwość na kolejny atak (bo nic w poście nie napisałeś odnośnie tego, co robi Twoja postać) mogłem to wykorzystać i zaatakować kłusownikiem kolejny raz. Broń się. Atakuj. Zrób cokolwiek. Facet za Tobą chce Cię zabić.
Kłusownik splunął
- Pierdol się, jaszczurze! - zawołał, a wypluwana z nienawiści ślina osiadła mu na wąsach.
- Dziękuję... eh.. - rzekł wstając. Spojrzał na zebrane rośliny i powiedział
- Chyba masz rację. Chodźmy...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej