Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Szeptucha
Kenshin:
Ork schował swoje rośliny do torby. Progan pomodlił się do Ventepi dziękując jej za dary, który otrzymali. Kenshin jakoś, nie wiedział co mógłby powiedzieć, bo wszytko zostało powiedziane przez człowieka. Dlatego wstał i podszedł do dziadka, by razem z nim wyciągnąć kolejne rośliny w tym celu ponownie uklęknął i zabrał się wyszukiwanie korzeni, które zaczął delikatnie odrywać korzonki swymi palcami a potem wyciągnął całą łodygę razem z kwiatem odkładając na bok w ten sposób pozyskał następnie kilka roślin w ten sam podobny sposób.
Pozyskuje : 4 maki lecznicze.
Thulhu:
Przyłożyłem swoje ciało płasko do ziemie, poczym spokojnie na czworaka starałem skradać się w stronę, wyrywy przyjrzałem się jej wnętrzu. Jednak, nie patrzyłem zbyt długo. Chciałem za imitować jakieś zwierze. Wydać odgłosy, jednak wszystkie pomysły, które przychodziły mi do głowy, były wręcz idiotyczne. Mój pysk, nie był przystosowany do wydawania odgłosów wilka czy niedźwiedzia. Zębacz! To było zwierze, które potrafi przerazić, każdego, a jak się postaram, będę wydawał takie dźwięki, jakby całe stado przybyło. Odsunąłem się, od wyrwy jednak nie za daleko i zacząłem. Wydawałem, różne dźwięki, które całkiem dobrze przypominał zbliżające się zębacze. Zazwyczaj jeden zębacz, nie wydawał dźwięków, jednak całe stado, wydawało i to różne.
//Po klinknięciu, na dźwięki zobaczycie konkretnie jakie.
Progan:
//: Thulhu masz jakąś umkę od tego 'przestraszenia'?
Z rozpadliny wybiegła trójka kłusowników. Rozglądali się dookoła przestraszeni. Dwóch z nich w dłoniach miało łuki, trzeci sztylet. Stali 5 metrów poniżej was, w odległości 25 metrów.
3x Kłusownik
Thulhu:
//Jest w ogóle taka? Myślałem, że chociaż tyle da się fabularnie osiągnąć, przez zaskoczenie itd. W spisie umek, takowych niema.
Obserwowałem jeszcze przez chwile, myśliwych. Jeśli dostanę się wystarczająco nisko, będę mógł rzucić się na nich. Dwóch zabije, jednego ogłuszę. Możliwe, że nie stoją wcale, za tymi zatruciami, albo co ciekawsze ktoś im zlecił przetrzebienie efektów zarazy. Zszedłem spokojnie po wyrwie obserwując całą sytuacje. W chwili, gdy zbliżyłem, gdy byłem już blisko ziemi, mały kamyczek osunął się na ziemie. Nie przeszkodziło mi to jednak, bardzo szybko rozwinąłem dużą prędkość, znajdując się momentalnie blisko Ciepłokrwisty Myśliwych. Jednym ciosem ogona w głowę, powaliłem myśliwego. Nie myśląc długo, jednym ciosem szponów momentalnie przeciąłem mu szyje. Jeden z Kułsowników, w akcie desperacji postanowił mnie zaatakować samym łukiem. Zdziwił, się jednak, gdy moje ostre zęby nie dość, że zatrzymały łuk, to jeszcze pod naciskiem moich zębów został złamany. Wyczułem najbardziej prymitywny Impuls do ataku, Strach Ofiary. Większość zwierząt atakuje swoje ofiary, gdy są przestraszone postanowiłem i ja to zrobić. Prostym i szybkim, ruchem szponów wyprułem flaki niewolnikowi, pozbawiając go przy tym szybko całej krwi.
- Tamten, może się nam jeszcze przydać. -Powiedziałem wskazując palcem, na leżącego na ziemi myśliwego, który był ogółuszony.
Progan:
//: Ostrość Twoich szponów równa się wytrzymałości kłusownika. Jednak musisz pamiętać, przebicie i rozerwania brzucha to nie jest coś prostego, wymaga siły. Dlatego trzeba opisywać to bardziej dokładnie.
//: Pierwszego ogłuszyłeś ogonem, a potem rozerwałeś mu gardło. Niech będzie.
//: Drugi zaatakował łukiem, który rozerwałeś, a potem wypuściłeś mu wnętrzności. Niech będzie.
//: Trzeci kłusownik podbiegł z tyłu i wbił Ci sztylet pod łopatkę. Ostrze przecięło skórę i wbiło się w mięsień na głębokość 8 centymetrów. Wyszarpnął ostrze i uderzył ponownie, tym razem od dołu. Dostałeś w żebra. Ostrze przerysowało po kości.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej