Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wschód słońca

<< < (19/20) > >>

Evening Antarii:
-Tak, zapłacone. Bardzo dziękuję...- rzekła Eve oglądając skrzyneczkę i biorąc ją w dłonie. -Nie,  nie jestem głodna, choć z pewnością pana żona robi przepyszny gulasz. Muszę iść. Do widzenia!- pożegnała się i nie zwracając już uwagi na karczmarza ani żadnego z gości, wyszła na zewnątrz zadowolona, że jej się udało. Mogła to potraktować jako swój debiut aktorski, kto wie co będzie później.

-Trzymaj- rzuciła dziewczyna przekazując zdobycz Jackowi. -ÂŁatwo poszło. Masz kluczyk?

Dragosani:
Jack uśmiechnął się i wziął skrzynkę od Eve.
- Wiedziałem, że sobie poradzisz - powiedział. Przejechał dłonią po wieku skrzynki. - Mam klucz. Może pójdziemy do wozu i otworzymy ją na nim? Tak na ulicy byłoby niewygodnie. - Nie czekając na odpowiedź dziewczyny ruszył do stajni miejskiej, w której to zostawili wóz i konia. Dotarli tak szybko. Jack wszedł na wóz i położył na nim skrzynkę. Szybko wyszperał z kieszeni pęk kluczy. Wybrał jeden z nich i wysunął go do dziurki. Przekręcił...

Evening Antarii:
-Karczmarz nawet się nie zorientował, nic nie podejrzewał! I tak, lepiej otworzyć to z dala od ludzkich oczu... Ktoś mógłby niepotrzebnie się zainteresować- i ruszyli tak, gdzie stał wóz. A na nim można było skrzynkę otworzyć bez obaw. Ciekawe, czy zawartość się zgadzała.
-I jak? Jest to, co miało być?- dopytała zaglądając z ciekawością do wnętrza.

Dragosani:
Jack przekręcił klucz. Coś wewnątrz zamka zachrobotało, jak to przy otwieraniu takich rzeczy. Mężczyzna uniósł wieko, ujawniając co też skrywała skrzynka. Wewnątrz było kilka przedmiotów. Zdawało się, że zupełnie przypadkowych. Mały notes w skórzanej oprawie, jakiś klucz, posążek kobiety wielkości męskiej dłoni, trzy żołędzie, szklane oko i mały grzebień. Przedmioty dość dziwne, ale cóż. Jack wziął najpierw ten posażek. Odwrócił go do góry nogami i przyjrzał się podstawie. Mruknął coś pod nosem i odłożył go. Potem wziął notes i szybko go przejrzał. Uśmiechnął się krzywo.
- Tak jak podejrzewałem, mam tu pewien trop - powiedział. - Więc odszukanie Angeliny będzie teraz dla mnie znacznie łatwiejsze. Jeśli chcesz to możesz mi towarzyszyć, ale jeśli wolisz już wrócić to zrozumiem. I tak bez ciebie bym sobie nie poradził.

Evening Antarii:
Wnętrze zawierało wiele dziwnych rzeczy. Trudno je było jakoś ze sobą związać. Bo co taki notes ma do szklanego oka? Albo grzebień do statuetki? Może Angelina gromadziła tu swoje szpargały, których szkoda było wyrzucać, ale postawić w pokoju też nie było jak: bo stare, bo zniszczone, bo nie pasuje do wystroju. Kobiety tak mają, chowają wiele pierdółek po różnych koszyczkach bo "może się przydadzą", a potem się o tym zapomina. Jackowi jednak podsunęły one pewną myśl i wskazówkę gdzie córki szukać. Dla niego te przedmioty miały jakieś znaczenie i były sporym ułatwieniem w odnalezieniu Angeliny. Dla Eve była to po prostu zbieranina przypadkowych rzeczy.
-Cieszę się, że mogłam ci się jakoś odpłacić za uratowanie życia. Kto by pomyślał że przez pomyłkę wplątam się w jakieś tajemnicze sprawki... Ja ma jednak kilka spraw w Efehidonie, potrzebuję też odpoczynku. Ostatnio dużo się działo w moim życiu i chcę odpocząć w zaciszu domowym... rozumiesz. Myślisz, że nie muszę się już obawiać Tybalda? W biały dzień nie zrobi mi chyba krzywdy. Mam też nadzieję, że szybko się z nim uporasz a córkę odnajdziesz bez większych przeszkód.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej