Tereny Valfden > Dział Wypraw
Do Ekkerund i nazad
Kazmir MacBrewmann:
- Ooo, tradycyja rzecz świnta. Ja do pełnoletności na przodku robił w kopalni ojca. Potem rzech sie do Kruków zaciągł. Ee.. mioda, wino jest dla bab. Co do Kruczego Bractwa, teraz to cień dawnej potęgi... Przed upadkiem asteroidy Ghuruk zajmowało południowe wybrzeże kontynentu jak byśta nie wiedzieli, po katastrofie ocalały jedynie północne granice państwa. Z czasem nawet one zostały utracone na rzecz bestii z Ignis Terra. Zdesperowani Ghurukczycy najechali neutralne do tej pory ziemie należące do lokalnej szlachty. Po krwawej wojnie o dach nad głową odbudowano królestwo jaszczuroludzi na zgliszczach zamków i miast neutralnych możnych. I tysiącach trupów... kurwa. Jebane gady mogły się dogadać, ale po co nie? Lepiej podbić i zniewolić wszystkich. Bractwo się nie pozbierało po tym, resztki pomagają w obronie Torgonu. A i tutejsza Komturia padła. Nie wiecie jak?
TheMo:
Krasnoludy słuchały cię popijając przy tym miód. I tobie dostał się kubek. W tych warunkach ciężko było o porządne naczynia, ale to zawartość była najważniejsza.
-My, szare krasnoludy nic nie wiemy o tym Bractwie. Popytaj kogoś wyżej postawionego. Gienio, jak tam koń?
-A z godzinkę bydzie i otrzeźwieje.
Kazmir MacBrewmann:
- Mniam. Posmakował miodku. - Dwójniak nie?
TheMo:
-A tu żeś nie trafił, bo to je półtorak!
-Im mocniejszy tym lepszy. No, skoro już mamy postój to zjedzmy coś.
Wiesio dopił swoją porcję i wskoczył na wóz. Otworzył torbę i wyjął z niej bochen chleba. Przerwał go na pół i pół schował, a pół podzielił na trzech. Dołożył do tego po plastrze suszonego mięsa i rozdał wam po porcji. Sam siadł na wozie i zajadał się swoim daniem.
Kazmir MacBrewmann:
Kazio jadł ze smakiem i co rusz popijał wybornego półtoraka z kubka, beknął porządnie obtarł brodę.
- Nie ma to jak dobre żarcie i picie po bitce. Jak tam kuń?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej