Tereny Valfden > Dział Wypraw
Do Ekkerund i nazad
TheMo:
Pozostałe owady rzuciły się na konia, który najbardziej wierzgał i zwracał na siebie uwagę. Natychmiastowo doleciały do niego i ukłuły. Dopiero po tym przestał się szamotać. Usłyszałeś strzał i jeden z krwiopijców padł martwy. Dostał z pistoletu Wiesia. Drugi nieco się cofnął, ale nie zamierzał całkiem uciekać.
1x krwiopijca
Kazmir MacBrewmann:
Wtedy natarł nań Kazio, ze swoją siekierką w łapie. Dość ociężale uniknął żądła paskudy i sam przyłożył z całej siły posyłając krwiopijce na ziemie.
- Uf, pozamiatane. To co, jedziem dalej?
TheMo:
-ÂŁolaboga, kunia nam ujebały! No chuj kilof strzelił!
Koń rzeczywiście leżał na ziemi i nie mógł wstać. Jad krwiopijców go sparaliżował. Gienio zeskoczył z wozu i wziął się za pomoc rannemu zwierzęciu.
-Dopóki koń nie wstanie, jesteśmy unieruchomieni.
Kazmir MacBrewmann:
- Przejdzie mu, nie wiem za ile ale przejdzie. To co, tak na sucho będziem stać i gapić sie na kobyłke?
TheMo:
-Ano mosz racje!
Gienio zostawił konia, aby ten wydobrzał i wskoczył na wóz. Oparł się o jedną z beczek.
-Co chlejemy? Mioda czy winiacza? Bimber niestety sprzedoliśmy we stolycy. A to tutaj wieziemych do Ekkerundzkich karczem. Jak to mawia mój braciszek: Ymport, eksort!
-Import i eksport głąbie. Jak widzisz zajmujemy się handlem alkoholu.
-To po naszym tatku. Ja żych jest od roboty i pędzenio bimbru, a Wiesio od ynteresów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej