Tereny Valfden > Dział Wypraw
Brudna robota
Rodred:
- No dobra. Popatrzył na ciebie krzywo M.
- Brać dupy w troki i bierzemy te łodzie. Dodał.
Y z M zabrali jedną na ramiona a przy drugiej czeka na ciebie X.
Wnęka w komnacie ciągnęła się jeszcze dobrą chwilę. Dalej już gliniane ściany zamieniały się na kamienne. Dało się nawet słyszeć szum wody i wiatru.
Kazmir MacBrewmann:
- No ciekawe kierwa jak ja mam to nieść... No ale jakoś tam pomógł X w niesieniu.
Rodred:
Po krótkim spacerze weszliście w gęstwinę krzaków. Jest ciemna księżycowa noc. Powietrze jest gęste i wilgotne. Przedarliście się przez krzaki i wyszliście na bagna łączące się z jeziorem. Tutaj Y się z wami pożegnała.
- Powodzenia chłopaki. Szepnęła tylko. Wydaje się być smutna i zamyślona jakby przewidując, że nie wszyscy wrócą z tej wyprawy. W oddali po drugiej stronie jeziora widzisz dużą wille.
Kazmir MacBrewmann:
- Dzięki. Krasnolud miał bardzo złe przeczucie, wgramolił się do łodzi i czekał na ruch reszty.
Rodred:
I słusznie ma złe przeczucia. Jak się później okaże Kazmir niestety nie wyjdzie z tego cało. Ale nie ma co się martwić przyszłością trzeba żyć chwilą ! Tak wiec łodzie wyruszyły. Na jeziorze panowała bezwzględna cisza pomijając szum wiatru, stukot fal o bok łodzi i miarowy szelest piór wioseł otulonych materiałem wchodzących i wynurzajacych się z wody. Widzisz jak płynący z tobą X wyciągnął czarną plandeke i przykrył cię nią. Jesteś jedynym nie ubranym na czarno wiec będziesz pierwszym trupem. Willa była coraz bliżej. Wielki ciemny kształt budynku wykonanego całego z dębowego drewna wyglądał epicko z światłem ksierzyca padającym od tylu i wieloma światłami w oknach. Zapanował wręcz grobowy nastruj. Wyraźnie widzisz jak Xowi drżą ręce. Przeszły cie ciarki od stup aż do koniuszków palców.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej