Tereny Valfden > Dział Wypraw

Brudna robota

<< < (7/8) > >>

Kazmir MacBrewmann:
Profesjonalisty kurwa ich mać... W co ja sie wpindolił kurwa! Siedział na łodzi przeklinając dzień poznania Dimitra.

Rodred:
// Zacznij pisać gęściej i ciekawiej bo takiej wyprawy nie chce się prowadzić.

Powoli zbliżacie się do brzegu. W pewnym momencie wyłonił się jakiś strażnik. Stanął na górce zaraz nad wodą. Księżyc wam nie służył ale nawet stąd widzieliście jak się zatacza. Stanął i zaczął się na spokojnie odlewać. Widzisz jak siedzący przed tobą X wyciąga kuszę i się waha. nie wie czy strzelać czy może zaczekać.

Kazmir MacBrewmann:
//Pisze tyle ile moge, pisząc tak do gracza sprawiasz że i mi się odechciało w niej uczestniczyć. Bo poczułem się jakbyś robił jakąś łaskę prowadząc questa...

- Zaczekaj X. Szepnął krasnolud.

Rodred:
// Wyprawa ma być obustronną przyjemnością. Jak będziesz pisał tak jak post powyżej odpłacę Ci tym samym. Nie wiesz jak pisać? Zobacz sobie na wyprawę Mortuna, którą prowadzę równolegle. Btw to jest ostatni moment w, którym możesz zrezygnować.

X cię posłuchał co okazało się słuszną decyzją. Mimo, że strażnik miał pęcherz jak słoń i załatwiał się około 3 minut to was nie zauważył. (Ani ciebie nie usłyszał.) Zawrócił i chwiejnym krokiem ruszył z powrotem. Odczekaliście minutę i wiosła znowu zanurzyły się w wodzie. Wydaje Ci się, że na pewno już o was wiedzą. W końcu nastał długo wyczekiwany moment. Dzioby łodzi zaszurały o piasek na brzegu.
Po waszej lewej jest rzadki lasek. Stamtąd przyszedł owy pijak. Przed wami jest tylne wejście do willi wychodzące od razu na plażę. Kawałek dalej po prawej jest klif skalny.
X i M raz dwa zebrali sprzęt i ruszyli do lasku po lewej.

Kazmir MacBrewmann:
- Wiecie co? Ja to pierdole... za dużo ryzykuje a w sumie nie wiem czemu ta łajza ma zginąć. Odstawcie mnie na jakąś droge...

//Ja pisze jak pisze, skoro ci to nie pasuje to rezygnuje.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej