Tereny Valfden > Dział Wypraw

Brudna robota

<< < (4/8) > >>

Rodred:
Prawdopodobnie zauważyła, iż spoglądasz na nią lubieżnym okiem, gdyż spuściła wzrok zawstydzona.
Y wyglądała na dość zaskoczoną gdy powiedziałeś, że cię suszy po pływaniu. Postanowiła jednak na to nie zwracać większej uwagi i przejść do sedna sprawy.
-  Więc tak. Rozpoczęła swoim głosem jak aniołek. (A przynajmniej w porównaniu do krasnoludzkich kobiet)
-  Na początek powiedz mi czy zamierzasz zabrać ze sobą jakiś kompan? Wiesz zadanie jest trudne i im więcej rąk do pomocy to tym lepiej. Jak ktoś chce dołączyć to to jest ostatni moment kiedy może to zrobić.

Kazmir MacBrewmann:
- Jestem na Valfden od wczoraj, nie znam nikogo po za karczmarzem z Obieżyświata więc nie, robie to sam.

Rodred:
Y nabrała tchu i się rozprostowała prezentując pewnie niechcący  swój niczego sobie dekolt po czym zaczęła mówić.
- Plan jest taki: Ty, X i M w nocy przepływacie łodzią pod samą willę. Raczej nie będzie dobrze strzeżona. 2-3 strażników na warcie i może z 8 w koszarach zapewne śpiących. Gdy wejdziecie do środka X i M zajmą się znalezieniem kluczy, zamknięciem strażników i cichym wyeliminowaniem tych na warcie. Twoim zadaniem jest znalezienie elfa Melkiora. Będzie on prawdopodobnie na drugim piętrze wraz z żoną spał w swych komnatach. Elfa masz nie zabijać tylko go zhańbić i okaleczyć. Z żoną możesz zrobić co chcesz. Mówiła to z pewnym niesmakiem zapewne zdając sobie sprawę czego krasnolud mógłby chcieć.
-  Jeżeli wszystko uda się zgodnie z planem to elfa macie wypuścić a wille wraz z strażnikami w środku spalić. Chwilę się zastanawiała czy powiedziała wszystko po czym dodała.
-  Jak by coś poszło nie tak to skaczcie do jeziora i płyniecie do kryjówki w pław lub jeśli się uda na kajakach. Pamiętaj tylko, że za wszelką cenę nie możesz ich tu przyprowadzić. Jakieś pytania?

Kazmir MacBrewmann:
- Jak mocno mogie go zhańbić? W sensie czy uchlastać mu wacka czy upierdolić uszy. No i dużo w tym planie "prawdopodobieństw". - mlasnął głośno - I tyle.

Rodred:
Znowu lekko zniesmaczona Y (najwyraźniej nie obcuje na co dzień z tego typu akcjami) powiedziała:
-  Zhańbić go możesz jak chcesz, byle by przeżył i w przyszłości mógł chodzić. No, a prawdopodobieństw jest dużo jak to w każdym planie planowanym z zewnątrz. Jak już nie masz więcej pytań to chodź za mną do chłopaków. Po czym wstała, odłożyła krzesło na miejsce i majestatycznym krokiem ruszyła tam gdzie zniknęli X i M.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej