// Cóż ja się nie pogubiłem ani razu. Las jest bardzo marnym miejscem do rozchodzenia się dźwięku, a od domku Shani byłeś daleko. Wyruszyłeś o 24 a zacząłeś krzyczeć o 2. Więc byłeś od niego co najmniej 2 godziny marszu. Również na koniach wracaliście tam długo. Nie byłeś pewny? Mogłeś zapytać.
// Nie nie. Ty po prostu myślisz, że jak dwa razy spotkasz kobietę i będziesz zgrywał romantyka to będzie twoja na zawsze. Nie pomyślałeś, że kobietę wychowaną na ulicy takie bzdety nie ruszają? To była moja ostatnia podpowiedź. Może być twoja. Mam ku temu całą doktrynę przygotowaną.
// A i graj a nie komentuj cały czas bo się klimat sypie.
Po chwili się ogarnąłeś. Gdy podniosłeś wzrok zobaczyłeś, że jest wieczór. Przy tobie stoi Shani i to ona cię tym liściem okryła. Teraz pomogła Ci wstać. Widzisz, że w domku nikogo nie ma a poniżej słychać śmiechy i zabawę. Shani złapała cię za głowę, zaglądnęła ci w oko, sprawdziła, zęby i podniebienie, po czym powiedziała.
- Obyło się bez komplikacji. Dołączysz tam u nas na dole czy chcesz mieć chwilę by się ogarnąć? I znowu ten jej miły powalający uśmiech.