- ÂŻycie nie jest sprawiedliwe. Powiedziała zamyślona patrząc w dal.
- Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Oczywiście dorzuciło swoje 2 grosze drzewo.
Rina wydała ci się wręcz oschła.
- Jak myślisz co robi elfka w tych stronach? Nie zauważyłeś aby, że nie ma tu takich jak ja? Nie zastanawiałeś się dlaczego nie żyję w lesie wraz z innymi elfami i driadami? Nie znasz mnie w ogóle a ja nie znam ciebie więc nie mów mi to o miłości. Mówiła z mocą, ale spokojnie.
- Doceniam twoje poświęcenie, ale nie ma opcji, żeby elfka była z niziołkiem. Nie rodowita elfka i nie w tych czasach. Chcesz widzieć dlaczego zwykły wojak jest moim ojcem? Wyklęta przez lud trafiła do tego podłego miasta. Został dziwką by mieć co włożyć do ust. Nikolajowi spłodziła mnie i zaraz mnie porzuciła nie podejrzewając nawet, że mogę być elfką. Szczęśliwy przypadek sprawił, że przejęłam wszystkie geny po matce. Nikolaj wytrenował mnie na jednego ze swoich. Zostałam członkinią jego drużyny, jego rodziny. Teraz muszę zapewnić ciągłość mojej rasy lub poświęcić się drużynie. Ty ani nie jesteś elfem by spłodzić mi elfa, ani nie dasz mi prawdziwego wojownika. Nie będziesz też godnym członkiem mojej rodziny. Więcej w tobie głupoty niż odwagi. Jesteś ciamajdą, który nie nadaje się na wojownika. Aż wreszcie nie kocham Cię mimo, że Cię lubię. Zrobiła, krótką przerwę.
- Tak więc nie. ÂŻycie nie jest sprawiedliwe i jeszcze nie raz da ci w dupę. Po chwili jak by uznając, że była dla ciebie zbyt ostra pogładziła cię leciutko po głowie.
// Jak się przyjrzysz to dałem Ci właśnie szansę zdobyć jej serce. Tylko jest to długo terminowy plan.