Niziołek spojrzał w oczy wojownika i narazie grał na czas ale postanowił wyłożyć kawe na lawe jak to mowia. - Rana Riny była bardzo precyzyjna, udało nam się ją zoperować została leczona mocą driad, rana była tak głęboka że lecząca ledwo uszła z życiem. Wszystko wskazywało na to że będzie dobrze, niestety jak się okazało później... - załamał wargę. - Rina odeszła, nie żyje, zmarła. Lecz jest jeszcze szansa ją uratować. Jej dusza przez jeden dzień będzie przetrzymywana przez magiczne drzewo takie samo oddało mi nogę, jeżeli dostarczycie mi a ja potem driadzie dowód na to że nie krzywdzicie lasu to drzewo ją uratuje, ożywi. Nie mamy wiele, czasu, musimy się śpieszyć! Choćbym miał oddać życie to zdobędę od was ten dowód, nie pozwole Rinie umrzeć! - mówił szybko, z nutą żalu lecz z wielką determinacją w głosie.