Niziolek cieszyl sie ze driada nie jest juz zla. Przytulil ja mocniej, bylo mu nader przyjemnie i wesolo. Tak mieciutko, milutko. Gdy go puscila, usiadl obok niej i patrzyl sie przed siebie.
- Na imie ma Rina, jest swietna luczniczka lecz do ciebie jej pewnie wiele brakuje. - pogladzil ja po ramieniu. - Jest piekna, zbyt wiele o niej nie wiem ale jestem zaduzony po uszy. -spojrzal jej w oczy. - Jutro wyruszam Shani! Czy ona bedzie tutaj bezpieczna? - zapytal.